Dyskusja użytkownika Wyrocznia
Żeby uświadomić sobie, do czego może doprowadzić autorytarna rewolucja Partii, dobrze rzucić okiem na znane z historii przypadki nadużyć władzy.
- Na przykład w takim ZSRR państwo używało niemal wszystkich dostępnych mu zasobów do inwigiliacji. Gdy do radzieckiego hotelu przyjeżdżali zagraniczni turyści - byli na podsłuchu. Zapraszani na konferencję zachodni naukowcy - również. Studentom dokładano "współlokatorów", którzy donosili służbom.
- Ważnym jest, by zrozumieć, że nie inwigilowano "w sprawie", tylko prewencyjnie. Ot, po prostu pokoje były na podsłuchach i co się nagrało to ich. A jak trzeba było kogoś oczernić, zawsze można było podstawić mu prostytukę i cyk, kompromat gotowy.
- Jeszcze za wczesnego Stalina, w ZSRR założono nawet specjalną "agencję turystyczną" Intourist, która miała pokazywać pożytecznym idiotom z Zachodu cuda radzieckiego państwa. Intourist założyło NKWD, pierwszym szefem został osobisty przyjaciel Stalina. Intourist miał swoje biura w Nowym Jorku i Londynie, w ZSRR sieć hoteli, turystów (których do wojny ściągnięto około 100 tysięcy) ciągano po wystawach sztuki i pełnych radosnych pracowników kołchozach oraz pokazywano im wielkie projekty infrastrukturalne, jak zapory na Dnieprze. A równolegle inwigilowano kogo się dało. Prewencyjnie. Hurtem. W należących do Intouristu hotelach.
- Podobnie rzecz się miała w PRL. Wspominał o tym choćby Norman Davies, który przyjechał tu po raz pierwszy za Gierka i w hotelowym pokoju zastał młodego studenta, zwerbowanego przez SB do raportowania o poczynaniach brytyjskiego gościa.
- Jeszcze innym przykładem jest to, co najwidoczniej odpierdala się teraz w Polskim Holdingu Hotelowym. Nie, nie w ZSRR, nie w PRL, nie za Gierka czy Stalina. W Polsce. Za Partii.
- Z jednej strony do Wyborczej zgłosił się Robert Z., dyrektor ds. bezpieczeństwa w PHH, pracownik MSWiA oraz bliski znajomy Macieja Wąsika - jednego z najwierniejszych aparatczyków partyjnych służb. Z. powiedział dziennikarzom (co potwierdził później na spotkaniu zespołu śledczego PO), że w państwowych hotelach regularnie ABW podsłuchuje "interesujących gości". Prowadzący hotele mają takich interesujących ludzi wskazywać, informować o nich i pomagać zakładać podsłuchy i kamery.
- Potwierdza to wycieknięty mail z września 2020 roku. Prezes PHH Gheorge Cristescu przekazuje w nim Joachimowi Brudzińskiemu (wtedy europosłowi, ale wcześniej szefowi MSWiA) informacje o spotkaniu liderów PO ze Swietłaną Cichanouską, które miało odbyć się w zarządzanym przez PHH hotelu... następnego dnia. W mailu pada też sugestia, że spotkanie będzie nagrywane przez ABW. Z. potwierdza, że Cristescu namawiał go, by "pomógł chłopcom" z ABW. Podobnie miał na niego naciskać Wąsik.
Normalnie Intourist wiecznie żywy.
- Oczywiście, to wszystko może być wymysł Roberta Z., jasne. Pewnie dlatego Partia nie odpowiada na pytania dziennikarzy i przypuściła na byłego pracownika zmasowany atak osobisty, wiadomo. Pewnie dlatego Z. zaczął teraz dostawać w nocy telefony z pogróżkami, to pewne.
- A na koniec zacytuję fragment artykułu Ewy Siedleckiej z Polityki:
"Właśnie PiS wniósł do Sejmu projekt zmiany Kodeksu karnego, który m.in. czyni przestępstwem „nieumyślne” szpiegostwo. Może je popełnić nieświadomie każdy, udzielając jakichś poufnych informacji osobie, która mogłaby je wykorzystać przeciw interesom państwa. To zaś otwiera drogę do inwigilacji prewencyjnej – np. informatorów mediów, dziennikarzy, przedsiębiorców, funkcjonariuszy publicznych czy polityków. Czy to jeszcze III RP, czy już PRL bis?"
#jebacpis #bekazpisu #wiadomoscipolska #putinowskapolska #polityka
(tekst nie mój, źródło: Doniesienia z putinowskiej Polski na fb)


