Ze szpitalnych obserwacji:


Moja babcia ma ogromnego pecha. Co nowa pacjentka, to gorszy przypadek i mniejsze szanse na spokojny odpoczynek.


Przeraża mnie, co alkohol robi z ludźmi. Na salę trafiła kobieta z wyraźnym problemem alkoholowym. Według babci w nocy tak się rzucała, że spadła z łóżka i musieli przypiąć ją pasami.


Łóżko zasikane, więc będą jej zakładać cewnik.


Jeszcze na oddział wpadł prawdopodobnie jej konkubent albo znajomy, trudno ocenić. Za to ordynator dobrze ocenił, że pan był pod wpływem alkoholu i został wyproszony ze szpitala.


#przemyslenia #alkoholizm

Komentarze (23)

@cyberpunkowy_neuromantyk bo Polska to kraj wódą płynący. A jak nie to piwerkiem, winkiem, proseczko czy czym tam. Syf taki sam swoją drogą tylko inny smak od wódy.

@PlatynowyBazant ta ale to srednia, Francja duzo wyzej ale to przez causal winko ( nie mowie ze nie moze to byc problemem) ale ja tutaj skladam przy flaszcze kazdego a w pl to nawet kobiety mnie skladaja

@PlatynowyBazant @ErwinoRommelo @WatluszPierwszy


Na szczęście ludzie stają się coraz bardziej świadomi i widzę nawet po swoich kolegach, że mniej piją.


Jeden kumpel potrafił co weekend się upijać podczas wspólnego grania (nie ukrywam, że czasem mu towarzyszyłem, co bywało zabawne), ale z czasem znacząco ograniczył.

@ErwinoRommelo my mamy kulturę ochlania się do odcinki. W takich Włoszech czy Francji, to są te słynne winka do obiadu (co swoją drogą też bywa problemem alkoholowym) w Czechach piwko. Polska to jest takie typowe "ze mną się nie napijesz?" i imprezy, które nie polegają na niczym poza piciem. Jak sobie przypomnę mój najbardziej pijacki okres życia, to jest mi samego siebie żal. Spotykałem się z kumplami i już było z góry założenie że "na wódeczkę" i że będziemy chlać, bo przecież piątek i trzeba zaszaleć. Żadnej treści w tym nie było, tylko chlanie. Decyzja o abstynencji była chyba jedną z lepszych jakie podjąłem w życiu i za skarby świata naszego nie wróciłbym do picia alkoholu.

@PlatynowyBazant zgadzam sie mlodzi wyraznie mniej pija, no ale zostalo nasze pokolenie gdzie dalej flaszka jest do swietowania / oplakiwania/ zabijania czasu

@PlatynowyBazant w pokoleniu 30+ i 40+ na pewno. Ja widzę po moich znajomych, że sporo albo w ogóle nie pije albo mocno ograniczyło. Do tego wielu (w tym ja) weszło w zdrowszy tryb życia - sport, lepsza dieta.

@WatluszPierwszy ja od jakichs 10 lat nie zauwazylem w swoim otoczeniu, zeby ktos uchlewal sie jak swinia, malo tego, nawet juz opowiesci o epickim chlaniu nie ma, wiec zastanow sie, czy aby nie przesadzasz z tym chlaniem w Polsce, bo statystyki jak widzisz tez juz tego nie potwierdzaja. Oczywiscie, moze byc tak, ze Ty obracasz sie w innym towarzystwie i ja w innym, ale mocno zauwazalne jest przejscie spoleczenstwa na wypijanie jednej lampki wina czy jednego piwa/drinka przy jakiejs tam okazji, nazwijmy to roboczo stylem francuskim skoro juz probujemy zachwalac inne kraje. Co ma na to wplyw? Na pewno rosnaca swiadomosc, ale co nieoczywiste, uwazam, ze duzy wplyw ma ograniczenie interakcji spolecznych. Ludzie siedza po robocie w swoich mikroapartamencikach i z nikim sie nie spotykaja to i wodki sie juz nie wali przy piateczku

@Pirazy właśnie ja jestem trochę rozdarty między dwoma środowiskami. Jedno, to jest środowisko ludzi trochę spoza takiego klimatu typu meczyk w TV, grill i piwerko a drugie to są tacy znajomi z trochę innego kręgu i tutaj już jest sport, brak alko i zupełnie inny klimat.

Butelka to trucizna, narkotyk jak kazdy inny, ale co zrobisz przecie legalny, mame robi w socjalu nasluchalem sie takich histori ze jakbym mial uciekac w alko to serio wole sie odjebac i odejsc z godnoscia.

@cyberpunkowy_neuromantyk Po⁎⁎⁎⁎na rzecz, miałem niestety do czynienia z wpieprzeniem się w to bagno. Jest po prostu taki moment, w którym wręcz nie da się sensownie funkcjonować bez alkoholu. Można oczywiście schodzić do zera, jedni wytrzymują do wieczorów, inni do weekendu, ale to ciągła walka i życie od wypicia do wypicia. Człowiek czuje się jak gówno, a jedynym remedium staje się alkohol. Z czasem ból odstawienia tylko rośnie, więc i przerwy są coraz krótsze, aż do stałego popijania. Wtedy zejście do zera promili to już nie jest "złe samopoczucie", tylko walka o życie. I to nawet nie jest przenośnia. Zatem im głębiej, tym ciężej odstawić, a alko tak po kawałeczku zabiera. Dlatego jak ktoś jest już weekendowym popijaczem, to już jest alkoholikiem. Nie jest żulem rzecz jasna, da radę parę dni się wstrzymać, ale gwarantuję, że poczuje ogromny stres jak mu powiesz "to nie pij rok, albo chociaż ze dwa miesiące".


Zatem jak ktoś lubi sobie czasami wypić, to mogę dać jedną radę. Maksymalizować odstęp między epizodami. Popiłeś z kolegami? To odpuść kolejnym razem. Im dłużej, tym lepiej. I absolutnie nigdy nie pić dzień za dniem i nie klinować Wszystkie te mechanizmy i doświadczenia zostają. I choć teraz ktoś może mieć 40 lat i uważać, że przecież całe życie fajnie kontrolował picie, to jest w grupie ryzyka i nie stoi nawet obok abstytentów. Bo jak się coś w życiu popierdoli, to szklanka może przyjść z pomocą. A dla takich którzy wtedy pójdą w tango i za 2 lata już wąchają kwiatki od spodu - są całe aleje na cmentarzach.

@onpanopticon oj tak byku, przypomne sobie te slowa jak juz bede lezal na lozu smierci i wspominal mlode lata, gdzie malo sie spalo i duzo sie pilo. Czlowiek nawet nie mial pojecia jak blisko byl dna, az strach pomyslec, ze i teraz zdarzy mi sie wypic piwo albo, o zgrozo, kieliszek wodki, lada moment moge sie stoczyc

@Pirazy to, że masz małą wyobraźnię i że nie umiesz czytać ze zrozumieniem to już nie moja sprawa. Ja ci niczego nie odmawiam. A że byłeś blisko? Nabijasz się z tego, a byłeś. Wszak szedłem tą samą drogą, ale postawiłem krok za daleko. Możesz sobie obśmiewać i bagatelizować, ale robisz tylko reklamę patologii. Bo ta ogromna próbka statystyczna w postaci "Ciebie i twojego życia" nie jest przekonująca. Przypomnij sobie o tym jak będziesz kiedyś rano w sklepie i zobaczysz telepiących się urobionych ludzi, którzy kupują małpeczki. To, że ty się nie wyjebałeś, nie znaczy że promocja chlania w twoim wykonaniu jest mądra. Zwłaszcza, że sam nie jestem żadnym oświeconym typem, bo nikomu nie odmawiam, tylko mówię żeby zachować higienę.


A co do tego łoża śmierci to jeszcze nie mów hop. Sporo życia przed tobą, a przyżyłem z kilkunastu takich, którzy jeszcze 5 lat temu mi pisali takie rzeczy, a dzisiaj albo ich już nie ma, albo się telepią cali z czerwonymi mordami mającymi wybuchnąć od nadciśnienia. Stąd wstrzymałbym się z ogłaszaniem, że akurat tobie poszło świetnie.

@onpanopticon oczywiscie, nie watpie, ze znasz takich na peczki. Ja codziennie mijam tez bezdomnych, wyladowali na ulicy, bo cos im nie wyszlo w zyciu. Nie uwazasz, ze nalezaloby uwazac, bo skoro sie urodzilismy (tak jak oni) to istnieje duza szansa, ze i my tak skonczymy?


Tak, bede sie z tego nabijal, wybacz i nie odbieraj tego personalnie. A na starosc (oczywiscie jak dozyje) to wrecz bede sie tarzal ze smiechu

Zaloguj się aby komentować