zdarza się wam miewać taki paraliż decyzyjny z urlopem? Niby se bym gdzieś pojechał, rok temu nigdzie nie byłem ale kurde wychodzi dusigrosz i mówi
- a może misiaczku byś tak kredyt nadpłacił zamiast wydawać na przyjemności?
i tak się kurde bije z myślami, niby w pracy wniosek wystawiony ale jakby mi kazali pracować to bym nie protestował.
A i rozważam jeszcze przełożenie urlopu na listopad jak będę bliski sięgnięcia po sznur (żarcik) z powodu pogody, ale nie wiem czy to takie oszukiwanie siebie i w listopadzie też nigdzie nie wyjadę.
Ehhh taki tekst afrokolektywu mi się przypomina jak se o tym myślę
"Czy ktoś mógłby za moje błędy wziąć
choć trochę malutko odpowiedzialności?
Bo chętnie bym popełnił je
gdyby to było nieco prostsze"
#gownowpis #urlop