Zawsze to wiedziałem, ale dzisiaj pierwszy raz doznałem momentu, że w pracy nie ma kolegów... I nawet luźne żarty jakiś baran może rozgadywać wszędzie.
Komentarze (8)
@Zielonypomidor Na pracodawcę w żartach powiedziałem, że jak mi coś się nie spodoba to do PIP sobie go zgłoszę. Ale to nie było serio, bo nic nie robi niezgodnie z prawem
@Zielonypomidor Ale ja nie mam zamiaru nic podpieprzać, chciałem tylko sprawdzić, czy kolega ma długi jęzor. I dość niespodziewanie prędko dowiedziałem się, że ma
@razALgul rada jakiegoś trepa który przepracował 20 lat w PRL, kiedy to wszyscy na wszystkich donosili bo każdy kradł, heh, w pracy są koledzy z pracy, jak z kimś się dogadujesz to można wyjść na piwo po pracy, tyle, normalne dzieje, ale jak się słucha rad socjopatów, dewiantów społecznych i intelektualnych z PRL to i ocet słodki.
@T1001 ja pracuję w czymś, co można nazwać korporacją. Kilkanaście oddziałów w Polsce i każdy, na każdego donosi. To wszystko zależy od miejsca, gdzie się pracuję. U mnie ta maksyma się sprawdza. Rzeczywiście, brzmi to jak rada od starego trepa z peerelu, a sprzedał mi ją ziomek dwudziestokilkuletni.
Zaloguj się aby komentować