@g0r0madska Tak, tak, racja - potocznie wielu wciąż tak mówi, ale to efekt komunistycznej mizerii i biedy. Nic nie było w sklepach, więc ludziska robili to na korpusikach z kuraka. A to straszna niesprawiedliwość dla tej zupy.
Moja mame nawet za komuny starała się mieć kawałek wołowiny do rosoła, a jak się udało to jeszcze wrzucała jaką nogę z kaczki. My z żoną, jak robimy, to z kurczaka dajemy tylko podroby.
Tradycyjnie, to rosół był mieszanką mięsiw. Z czasem, ludziskom zaczął bardziej smakować odciek z tego i zaczęli zupę z nich robić. Wołowina zawsze musiała być.
Komuna to mocno zmieniła. Tak samo zresztą, jak wigilijną "tradycję" z karpiem, bo tradycyjnie, to na Wilię dawało się śledzia, ale po wojnie zwyczajnie go nie było.
Od siebie, do zupy serdecznie polecam wrzucać kawałek szpondra, lub choćby gulaszowego z wołowiny, oraz (jak się uda kupić) nogę z kaczki. My zamiast kuraka używamy szyj z indyka. Rewelacyjna zupa i mięcho potem też pycha.