Za gówniaka, to miałem obcykane wszystkie drzewa owocowe w promieniu 15 minut od baza-dom. Gruszki, śliwki, jabłka w tym papierówki, czereśnie, wiśnie, morwy, etc. Do tego wszystkie orzechowce również. Na wojnę z sąsiednimi osiedlami wszystkie kasztanowce i jarzębinowce.
Staram się sobie teraz wszystkie te miejscówki przypomnieć i zrobić listę, jak polecę następny raz do Polin, to chciałbym sobie odtworzyć taką trasę i z perspektywy kilku dekad zobaczyć, co jeszcze z tych drzew ocalało. Do niektórych miejsc może być już mi ciężko się dostać, bo trzeba było skakać po murkach, albo inne tego typu sprawy. Może nawet popstrykam fotki.
Ostatnio robię się bardzo sentymentalny...
Foto nie moje.
