Wybrałem się na F1, pierwszy raz po raptem dwudziestoletniej przerwie. Dostałem bilety jako prezent od żony. Mam super żonę, a największym prezentem jest to, z jakim entuzjazmem znosi oglądanie wyścigów w tym upale xD Niby powinienem być innym człowiekiem, niż w 2006, ale bawię się tak samo dobrze i zapierdalające auta bawią mnie tak, jak bawiły nastolatka, który wyjechał "na Zachód", żeby obejrzeć coś, co było dostępne tylko w telewizji. Sama impreza też niewiele się zmieniła; trochę festyn, dużo 'wziuuum', sklepiki z merchem i dużo chodzenia. Tylko ten odgłos silników to jakaś żenada. Za szumachera to było pierdolnięcie jak startujące F-16. Kiedyś to było, mówię ci synek... Z sukcesów to spotkałem Macieja Gładysza na kolacji koło toru i pomachałem Rubensowi Barrichello w fanzonie. To był dobry dzień. Trybuna nad trzecim zakrętem na Red Bull Ring to za⁎⁎⁎⁎sty wybór (wideo w komentarzu, jeśli uda się dodać przez apkę). Widać prawie cały tor, polecam. Walczymy z upałem za pomocą mokrych szmat na głowie i zimnego piwka (alkoholfrei). #formula1 #podroze





