@ErwinoRommelo raz jak byłem jeszcze małą sową, to przy otwieraniu, Pepsi mi wywaliło w kosmos, to pierwsza myśl, wiadomo, że najlepsza, to zamiast jakoś to szybko zakręcić i ryzykować małe rozlanie, wsadziłem do ryja, bo przecież ile może być tej piany... Dużo było. Zacząłem się dusić i doszli do detonacji. Nie wiem jakim sposobem, ale tera to piana z Pepsi była wszędzie, w jakimś promieniu 30° na lewo, prawo, górę i dół, czytaj monitor, klawiatura, ściana, nawet trochę sufit. Wszystko z plamami. Gdzieś tam do dzisiaj moja siostra ma fotę, jak stoję z dosłownie połową flaszki napoju, który i tak rozlał się na podłogę, a w tle ściana wstydu. Na szczęście wyschło i nie było problemów, choć nauczka na całe życie.