W tych rekrutacjach w korpo to chyba uzywaja za duzo sztucznej inteligencji,ale po kolei.

Z pol roku temu( albo i lepiej) wyslalem cv i list motywacyjny( xd) do firmy X w sprawie oferty o prace- praca zdalna, sprzedaz ubezpieczen- nie powiem,spoko opcja,chetnie do niej wroce,bo kasa potrafi byc naprawde spoko w stosunku do zaangazowania.

Z dwa tygodnie temu w godzinach pracy dzwoni do mnie nieznany numer,odbieram i tu zaczyna sie:

Etap 1: Zadzwonil chlop( szok!) z hr: taka typowa gadka-szmatka, typu czy aplikacja dalej aktualna,dlaczego chce pracowac w tej firmie i troche opisu stanowiska, czy dojazd raz na dwa tygodnie to dla mnie problem( z Pulaw pociagiem jade lekko ponad godzine na centralny- wiele osob mieszkajac w Wawie tyle czasu potrzebuje,zeby dojechac z jednego konca miasta na drugi,ale mniejsza), oczywiscie potwierdzilismy ze taki dojazd to jest pryszcz- rozmowa trwala maks. z 5 minut.

Na koniec poinformowal,ze jak wypadne ok,to emailowo zaprosza na drugi etap( tez zdalnie). No i jak powiedzial,tak zrobil- dwa dni pozniej zaproszenie na kolejna rozmowe.

Etap 2: Tym razem bylo ich dwoch- hrowiec i bezposredni przelozony. Ten etap byl dluzszy- troche rozmowy o produktach,zdalnego testowania czy znam systemy sprzedazowe, troche pytan o przepisy ubezpieczeniowe,ponowny opis stanowiska itede. Akurat zagiac im sie mnie nie udalo, przyszly szefo mial pod koniec rozmowy oczy jak 5 zlotych,na zarobki sie zgodzili( zaproponowalem kwote wyzsza od minimalnej+ prowizje),w ogole cud miod, jak beda chcieli mnie zatrudnic to zadzwonia.

Pod koniec poprzedniego tygodnia( czwartek) telefon z nieznanego numeru- odbieram,dzwoni hrowiec- ze dziekuje za wziecie udzialu w rekrutacji,ale wybrali innego kandydata. No ok,spoko,zdarza sie,to sie pytam dlaczego- okazalo sie,ze w pracy zdalnej najwieksza bolaczka bylo dla nich to,ze ja musze az z Pulaw dojezdzac na te pojedyncze dni w centrali i oni jedna wola kogos z okolic... Chlop byl wczesniej w c⁎⁎j asertywny i konkretny,a przy tej odpowiedzi kluczyl i mialem wrazenie,ze sam nie wie co gada... No ja pi⁎⁎⁎⁎le- ai im to wymyslilo- najpierw zachecalo,a na koncu powiedzialo,ze jednak nie? A moze tez odrzucalo hurtowo kandydatow,ze az pol roku potrzebowali,zeby sie odezwac?

W tym wszystkim na plus,ze dali o wszystkim znac co i jak- powinienem to byc standard,ale kto szukal pracy ten wie,ze wiekszosc firm nawet nie napisze email,zebys dal se spokoj.

A ja dalej szukam nowej pracy...

#pracbaza #rozmowarekrutacyjna

Komentarze (10)

W korpo zarzadza sie slupkami. Jest taki slupek jak etatyzacja. Mozliwe, ze ogloszenie dali z zapotrzebowania ale wbrew etatyzacji i musieli czekac az sie zwolni jakies stanowisko.

@100mph Czasami mam wrazenie,ze tym sie zajmuje marne napisane ai: Tak samo w ogloszeniach- niby praca hybrydowa,a jak sie wczytasz w ogloszenie- raz w miesiacu po okresie probnym. Praca w Warszawie,a w ogloszeniu adres w Legionowie/Piasecznie/Zabkach.

Mialem podobna sytuację z rekrutacja na R&D raw materials technologist. Typy pierdolili,ze bardzo I'm zależy na kims z technicznym dosw. Niz na kims kto ma doświadczenie w współpracy z dostawcami. Ze ta kwestia jest malo istotna. Jako odpowiedz dostalem, ze mialem wysmienite doświadczenie trchniczne, ale....nie mam dosw w współpracy z dostawcami. Rekruter zew powiedzial mi ze w ten sam sposob odrzucili typa z dosw o kilka lat dluzszym niz moje xp

Zaloguj się aby komentować