@DKK Tylko, że jeśli schowasz i wyjdziesz ze sklepu, to ktoś poniesie wymierne straty. Jeśli obejrzysz nielegalnie coś, czego normalnie nie wypożyczyłbyś że względu na cenę, to dla producentów i pośredników nic się nie zmieni. Nie twierdzę, że to czyni praktykę legalną, ale jest to pewna różnica względem podanego przykładu. Żeby doprecyzować - nie jestem orędownikiem bezwzględnego piractwa. Synowi gry kupuję oryginalne, a tanie nie są. Fizycznych nośników (głównie z filmami) mam całą ścianę. Ulubione albumy też mam w większości fizycznie. Bo lubię. Najczęściej kupowane na targach w rozsądnych pieniądzach. Ale w sytuacji, gdy cena jest wzięta z kosmosu, albo gdy nie można dostać tytułu nigdzie poza szarą strefą (s takich filmów sprzed lat jest multum), widzę pewne uzasadnienie dla piractwa.