W nawiązaniu do ostatniego artykułu na temat piractwa - dziś przerzucając kanały na tv natknąłem się na nowego predatora, którego można wypożyczyć. Ich chyba do reszty popierdoliło! 49 złotych za możliwość obejrzenia filmu w ciągu 48 godzin? I ktoś się dziwi, że piractwo wraca do łask? #piractwo #filmy #gownowpis #vod

8d0b42ca-f30a-4014-b183-b4065f5fb77b

Komentarze (13)

@Hjuman To prawda, koledze z pracy kiedyś przyszli po kompa. To było z 10 lat temu, ale od tamtej pory pamiętam. Polskie produkcje tylko online.

I standardowo ja w tych tematach dotyczących piractwa.

Faktycznie drogo. Nie zapłaciłbym, ale to nie znaczy, że bym szukał, żeby ukraść.

Tak samo jak nie kupiłbym poniższego towaru, bo cena zaporowa.

Ale czy bym schował do plecaka i wyszedł ze sklepu nie płacąc?

850e5a45-ec4b-47d2-887a-74e460d25779

@DKK piractwo jest stratą dla producenta tylko, jeśli zamiast kupić ściągasz pirata. Jeśli zamiast ściągnąć pirata rezygnujesz kompletnie z danych treści to dla producenta wygląda to dokładnie tak samo: brak przychodu. Powinno się karać rezygnację z zakupu na równi z piractwem?

@FoxtrotLima Zgadzam się, jeżeli rezygnujesz to wszystko jest ok. Nie twierdziłem, że rezygnacja z treści jest stratą dla producenta. Tutaj często pojawia się argument negujący twoje pierwsze zdanie.

@DKK przyszedł mi do głowy jeszcze jeden scenariusz. Rezygnujesz z zakupu po cenie x. Po jakimś czasie producent oferuje produkt po cenie y, która jest niższa niż x. Niestety, spiraciłeś wcześniej, więc nawet cena y, która byłaby dla Ciebie akceptowalna nie sprawia, że kupujesz (no bo już to obejrzałeś). Wtedy też jest strata. No chyba, że mimo wszystko kupujesz, żeby być fair.

@DKK Tylko, że jeśli schowasz i wyjdziesz ze sklepu, to ktoś poniesie wymierne straty. Jeśli obejrzysz nielegalnie coś, czego normalnie nie wypożyczyłbyś że względu na cenę, to dla producentów i pośredników nic się nie zmieni. Nie twierdzę, że to czyni praktykę legalną, ale jest to pewna różnica względem podanego przykładu. Żeby doprecyzować - nie jestem orędownikiem bezwzględnego piractwa. Synowi gry kupuję oryginalne, a tanie nie są. Fizycznych nośników (głównie z filmami) mam całą ścianę. Ulubione albumy też mam w większości fizycznie. Bo lubię. Najczęściej kupowane na targach w rozsądnych pieniądzach. Ale w sytuacji, gdy cena jest wzięta z kosmosu, albo gdy nie można dostać tytułu nigdzie poza szarą strefą (s takich filmów sprzed lat jest multum), widzę pewne uzasadnienie dla piractwa.

Zaloguj się aby komentować