Żeby nie zaśmiecać opisu dorzucę prywatną opinię w komentarzu.
Kiedy czytam o tym jak Miejskie Zakłady Komunikacyjne, a potem ZTM przetrwał transformację ustrojową i obserwuję jak działa teraz, to przeraża mnie wizja dojścia do władzy liberałów, którzy krzyczą, że trzeba "obniżyć podatki i zaorać biurokrację".
Gdyby taki pan Memcen jeden z drugim w latach 90'tych uznał, że "MZK to komunizm, nie będzie publicznych autobusów w Warszawie, wszystko załatwi wolny rynek", to skończylibyśmy z bandą rozproszonych i konkurujących ze sobą prywatnych przewoźników, którzy w tym tygodniu są, w następnym bankrutują, podnoszą i opuszczają ceny biletów, a metro zobaczylibyśmy jak świnia niebo.
Projekty takie jak Metro, tramwaje, system komunikacji metropolitalnej, wspólny bilet na 5 różnych środków transportu, etc. mogą istnieć tylko dlatego, że przez 50 lat istnieje spójna forma odgórnej koordynacji publicznej, która steruje rozwojem tej sieci na dekady do przodu, negocjuje z sąsiednimi samorządami, ma kapitał i kompetencje do konkurowania z PKP na jego torach, etc. Takie instytucje powstają przez lata, kultura organizacyjna, kontakty i doświadczenie buduje się dekadami, a wystarczy jeden debil jak Thatcherowa w Londynie, która uwaliła Greater City of London, bo "zmniejszała biurokrację", zniszczyła ciągłość tych instytucji i cofnęła projekty wspólnej infrastruktury o bite 30 lat.
Ludzie, szanujcie publiczne instytucje i nie wybierajcie populistów, bo wszystko, co da się "zaorać" jedną ustawą odbuduje się przez dwa pokolenia.
Z fartem.