@gawafe1241 jestem w tej chwili najedzony, ale nie czuję szczególnej wyższości względem głodnych, ani tym bardziej pogardy. Jesteś szczęśliwy? Super!
Tylko że może... Może, tak jak w przypadku poczucia sytości, nic nie trwa wiecznie. Tym bardziej, że w pewnym zakresie każdy z nas jest zagadką dla samego siebie.
To "szczęście" to ciekawy koncept. Ludzie czują się szczęśliwi dlatego, że właśnie wydarzyło się coś, co ich uszczęśliwia. Ten stan się prędzej czy później wysyca. Z innej beczki, nieszczęście ma to do siebie, że maleje dzięki temu, że od unieszczesliwiajacego wydarzenia mija czas lub dlatego, że przyczyna tego stanu została usunięta. Nie wiem czemu to, że kogoś uszczęśliwia pływanie miało być lepsze od tego, że kogoś uszczęśliwia gra w squasha? Jesteś szczęśliwy sam? Elegancko. Większość osób przez większość czasu ma tak, że uszczęśliwiają je bliskie, znaczące relacje z innymi. Też spoko. Jeśli ktoś boryka sie z czymś, co go przez dłuższy czas unieszczęśliwia, to raczej tego czynnika nie ceni, nie stał się przez to stoikiem.
Jest jeszcze kolejny wymiar: potrzebujemy tego, co uszczęśliwia, daje radość, satysfakcję itd. po to, by funkcjonować. Na tym życie się nie kończy, potrzebujemy czegoś wyższego, co wykracza poza nas. Czegoś, co daje życiu wiekszy sens niż chwile szczęścia, satyskakcji, radości itd. Tym może być ideał moralny, poznanie, wewnętrzną spójność, altruizm i wiele innych.