Komentarze (7)

@Opornik nie tylko od tego. Już od kilkudziesięciu lat wiadomo, że kuma się z kacapami dość dobrze- już w latach '70 latał do Moskwy- oficjalnie żeby dostać pozwolenie na wybudowanie tam swojego hotelu, a w rzeczywistości był tak obstawiony agentami kgb, że można porzucić te dziecinne mrzonki o tym, że każdy jego krok nie był rejestrowany i nagrywany- jak nie świadomie, to nieświadomie. A doskonale wiemy, że było to robione świadomie, bo nie spotykał się z jakimiś nonejmowymi przychlastami znanymi w obrębie swojego bloku w Muchosrańsku czy innym Siewieropiździecku, ale z kolegami królika, a koniec końców z samą wierchuszką. Poczatkowo mango mussolini wszedł w kontakty z "biednymi imigrantami z ZSRR", którzy dekadę później PRZYPADKIEM okazali się być piorącymi setki milionów oligarchami, którzy wcale nie są ani biedni, ani imigrantami. Liczni ruscy gangsterzy przez całe dekady wykupywali w jego budynkach apartamenty, dziwny trafem tylko za gotówkę i oczywiście za pośrednictwem spółeczek z rajów podatkowych. Wielu z nich prało w tych apartamentach pieniądze, a niektórzy byli wprost w nich zawijani przez FBI. W zakupach pośredniczyli inni oligarchowie. W 1987 pojechał do Moskwy, a po powrocie zaczął postulować radykalne odwrócenie sojuszy, zasadniczo tożsame z tym, co postuluje dziś, ale to też przypadek. W 1988, 2000 i 2012 roku chciał być prezydentem. Tak ot, sam z się, jak Nawrocki Do Moskwy pielgrzymowali jego ludzie, w tym syn Don Jr i córka Ivanka. Później jego córka i zięć zaprzyjaźnili się z Romanem Abramowiczem i wiązali się biznesowo z oligarchą Lwem Lewiewem, jeden z jego współpracowników doradzał Janukowyczowi, a jego prawą ręką był oficer rosyjskich służb. W międzyczasie postradzieccy oligarchowie kontrolujący wielkie sektory rynków surowcowych, budowali apartamentowce i dawali mu bajeczne licencje tylko za naklejenie na nie swojego imienia, de facto po prostu go finansując tak, żeby nie nazywać tego finansowaniem, dzięki czemu osobiście zaprzyjaźnił się z niektórymi z nich i dzięki czemu płynie do niego szeroki strumień środków prosto z kacapii, o czym znowu OTWARCIE mówili jego synowie. Oligarcha Aras Agałarow, bardzo bliski człowiek Putina, zaprosił go do Moskwy na kolację z innymi oligarchami i ludźmi Kremla. Jego człowiek napisał potem z propozycją przekazania kompromatów na Hillary Clinton, na co Don Jr odpisał “I love it!”. Bliski współpracownik Trumpa pisał w mailach do drugiego bliskiego współpracownika Trumpa, że dogrywa pomysł kandydatury Trumpa z ruskimi i że “zaangażuję w to całą ekipę Putina”, a inny jego współpracownik z wyprzedzeniem wiedział o publikacjach maili demokratów w WikiLeaks. Taki przypadek. Podobnie jak ten jak ruskie wpłynęli na wynik wyborów w 2016 roku, co wbrew obiegowej opinii potwierdziły amerykańskie służby, śledztwo Senatu, sami trumpiści i raport Muellera. 


A tego jest dużo, dużo więcej. Ktokolwiek dalej wierzy w te teksty o "braku dowodów" czy inne bajeczki, że "to nieprawda bo to na pewno ruska propaganda" albo inny "przypadek", no to sorry- przypadek to jest jak się typ spuści w lasce przy pierwszym stosunku, bo się za bardzo podniecił, nie już taka lista. Trump to jest zdalnie sterowany ruski gównojad, który już 2. raz jest na stołku prezydenta i który sukcesywnie realizuje politykę, którą ogłaszał już dekady temu, jak choćby jego słynny list wysłany do mediów zatytułowany "Dlaczego Ameryka powinna przestać płacić za obronę krajów, które stać na obronę". Taki przypadek, że ten list jest z '87 albo '88 roku po jego wizycie w Moskwie, a dokładnie ta sama narracja jest przez niego poruszana w 2024 i 2025 Same przypadki.

Zaloguj się aby komentować