Ulało mi się.

Z racji tego, że moja mama zaoferowała się z pomocą i raz w tygodniu coś ugotuje mi i żonie, żeby nas odciążyć bywam w miarę regularnie w domu rodzinnym. Mamy świeżo urodzonego bambika, więc pomoc się przydaje.

Mimo, że mieszkamy w tym samym mieście i to zaledwie 15 minut jazdy samochodem, od mojej wyprowadzki z domu rodzinnego jakieś 10 lat temu widywałem się rodzicami raczej przy okazji świąt, czyli rzadziej niż częściej. Tyle mi wystarczało absolutnie.

Z każdą taką wizytą coraz bardziej wychodzi na wierzch to, jak nie powinno wyglądać wychowywanie dziecka.

A tylko wychodzi na wierzch, bo od lat nastoletnich wiedziałem, że w przypadku założenia rodziny zrobię wszystko, żeby nie być jak mój ojciec.

Od narodzin dziecka ponad 2 miesiące temu cieszę się tacierzyństwem i wiem, że darcie mordy przy odrabianiu zadań, przy powrotach z wywiadówek, że bicie paskiem to nie jest wychowywanie dziecka. To tresura.

I postanowiłem zrobić test.

Podczas ostatniej wizyty ojciec wypełniał pismo o przepisanie licznika energii i coś mu tam nie szło, więc zapytałem się czy mam się na niego wydrzeć a potem dać karę na oglądanie telewizji bo nie umie czegoś zrobić. Matka się uśmiała. Poszedłem krok dalej i pytam czy to jego darcie to był dobry pomysł na zachętę do nauki i wychowanie. Powiedziałem wprost, że to było zniechęcające. Argumentów brakło mu szybko więc legendarne słowa NIE DYSKUTUJ padły po chwili. No cóż... Nie ma to jak dorosłemu synowi kazać przestać dyskutować. Na koniec jeszcze usłyszałem, że nie jest geniuszem, jakby informacja o tym, że dzieci się nie bije to była wiedza zakazana i tajemna i że wychował mnie dobrze.

Otóż nie. Nie wychował. Dorastałem z przekonaniem jaki nie chcę być a nie jaki być powinienem.

Trochę nie chcę się dalej uzewnętrzniać, ale chyba tego potrzebowałem a ten post jest przydługi więc reszty pitolenia które mógłbym tu dodać, czytającym ten post oszczędzę.

Pozdro700

#gownowpis #zrodzinanajlepiejnazdjeciach

Komentarze (14)

Kilka osób opisywało ostatnio podobne przeżycia. Dziel się, jeśli tylko potrzebujesz.

Brak refleksji u ojca jest uderzający.

Nie trzeba było pytać, tylko drzeć się od razu, jak można nie umieć tak prostych rzeczy. Koniecznie należało też spytać, czy go to przerasta i dlaczego jest takim durniem, a także dodać, że ojciec twojego kolegi świetnie sobie z takimi zadaniami radzi.

Oczywiście nie zamierzam tu nikogo bronić, ale z tym:

usłyszałem, że nie jest geniuszem,

ma trochę racji.


Nasi rodzice naprawdę nie mieli skąd czerpać innych wzorców. Wszędzie wokół nich, a nawet w ówczesnej telewizji (nawet tych amerykańskich westernach) było wychowywanie dzieci twardą ręką zamiast traktowanie ich jak ludzi.


My wychowaliśmy się już w zupełnie innych czasach, filmy pokazywały, że można inaczej, zaczęto coraz więcej o tym mówić w przestrzeni publicznej. I nawet jeśli "sam poczułeś", że bicie dzieci nie jest okej, to to uczucie przetrwało w Tobie nie dlatego, że to uczucie jest uniwersalne, ale dlatego, że w takich czasach przyszło Ci żyć, że to uczucie mogłeś nazwać, a następnie zaobserwować w swojej "rzeczywistości", kreowanej również przez telewizję.

@Lubiejeze

>dziecko ma problem z postępami w nauce

>pobij je kablem

>dziecko nadal tego nie potrafi

>dziecko jest obolałe i płacze

>stary zadowolony bo wyładował swoją złość

> brak profitu


Generalnie pierdolenie. Każdy mający dwie szare komórki widział na własne oczy,że bicie nie rozwiązuje żadnych problemów tylko zamiata sprawy pod dywan i to jest teraz wygodne wytłumaczenie

@Vinci bardzo dobrze. Trzeba było mu jeszcze wychowawczego przyjebać a następnym razem weź kabel od prodiżu i j⁎⁎⁎ij go parę razy. Trzeba gnoja wychować!

Ehhh skad ja to znam... Zycie w poczuciu ze nie chce byc takim samym zjebem jak moj stary. Aktualnie moj stary jest w szpitalu od tygodnia (nic super powaznego) przykro mi to mowic ale mamy taki za⁎⁎⁎⁎sty kontakt ze nawet nie chce mi sie do niego dzwonic

@Vinci Ale tak generalnie to co Ci się udało oprócz upokorzenia ojca? Przecież w ten sposób nie odwrócisz tego co się już wydarzyło za Twojego dzieciństwa. Raczej też nie nauczysz go lepiej wychowywać dzieci, a jeśli nawet to przecież on już nie będzie kolejnych wychowywał.

Chyba że celem było właśnie upokorzenie i odwet za dzieciństwo, wtedy faktycznie Ci się udało.

@Vinci nie ma powodu by czuć się z tym źle. Rodzice latami potrafili krzywdzić dzieci i nawet przez chwilę nie mieli żadnej refleksji

Zaloguj się aby komentować