Hejto.pl

Ucieczka


Jest taka część mnie, którą ukrywam nawet przed sobą. To ta "smutna" część, której pokazanie komukolwiek, a przede wszystkim sobie, maskuję żartem, teatralnym zachowaniem, przerysowaniem reakcji, komizmem, sarkazmem, ironią.


Boję się, że pokazanie tej części odebrałoby mi przynajmniej w jakimś stopniu człowieczeństwo, na pewno nie zasługiwałbym na empatię (głównie swoją).


To jest pierwotna, jeszcze niedawno nieświadoma, przyczyna, dla której nie piję alkoholu, nie wciągam żadnych używek. Po prostu wiem, że alkohol luzuje hamulce, uwydatnia śmieszka, agresora albo smutasa. Nie wiem skąd, ale skądś wiem, że okazałbym się tym ostatnim. Co mógłbym sam sobie okazać, skoro tego nie akceptuję? Pogardę? Obrzydzenie?

Na pewno zapamiętałbym zbyt dużo, a następnie sam siebie gnoił, rozpamiętywał, tworzył wyrzuty. Nie jest wielkim problemem to, że stałoby się to przed ludźmi. Głównym byłaby moja świadomość tego, co zrobiłem, że pokazałem swoją słabość. Upadłbym we własnych oczach.


Wiem, że nie wszyscy widzowie mieliby takie zdanie o mnie, że to projekcja. Boli jednak jak prawdziwe zdarzenie, które niemalże miało miejsce.


Ta część to chyba emocje i uczucia. Niby nie jest "smutna" jako zestaw cech, ale jest przeze mnie odtrącona, niezaspokojona.

Nie mogę okazać słabości, muszę trzymać gardę. Zawsze musiałem.


Rechot losu. Przez łącznie dziewięć (!) lat chodziłem do klas integracyjnych. Może i klasa nie była zintegrowana, ale nikt też nie zauważył, że ja nie jestem zintegrowany ze sobą. [Sarkazm w swojej naturalnej formie, maskujący cierpienie]


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

Komentarze (3)

@macgajster fajnie napisane, łatwo się utożsamiłem z tym tekstem.


Ja też coraz czytelniej zauważam to rozdarcie w sobie, i nie wiem czy jestem gotowy żeby już wyjść i się po prostu wy⁎⁎⁎ać- pokazując prawdziwego siebie i zderzając to z ludźmi żeby zobaczyć czy rzeczwywistość jest tak paskudna jak moja nienawiść do siebie to symuluje- ale z roku na rok mam coraz większą motywację, bo cena którą płacę za komfort nie wyjścia stale rośnie.


Głowa gra u siebie i sama sędziuje, to nie jest równa gra. A najgorsze jest to, że sama broni się przed tym co tą pętlę przerwie.

@macgajster mam bardzo podobnie, choc chyba nie az tak skrajnie:

odebrałoby mi przynajmniej w jakimś stopniu człowieczeństwo

U mnie to raczej po prostu smutek i zlosc na samego siebie.


Mi pomoglo kilka sesji z psychologiem. Przede wszystkim trzeba te swoja "smutna" strone poznac i... polubic sie z nia, albo chociaz zaakceptowac, ze jest. Jakbys chcial czasem o tym pogadac z anonem z neta, to smialo wal priv.


PS. Dokladnie taki byl Chandler w "Friendsach" i raz go nawet tak psycholog podsumowal

@onlystat

Jakbys chcial czasem o tym pogadac z anonem z neta, to smialo wal priv.

Dzięki, lecz mam właśnie płatnego specjalistę od tego celu Tym razem wpis jest post sesjum, a nie pre sesjum

Zaloguj się aby komentować