Ucieczka
Jest taka część mnie, którą ukrywam nawet przed sobą. To ta "smutna" część, której pokazanie komukolwiek, a przede wszystkim sobie, maskuję żartem, teatralnym zachowaniem, przerysowaniem reakcji, komizmem, sarkazmem, ironią.
Boję się, że pokazanie tej części odebrałoby mi przynajmniej w jakimś stopniu człowieczeństwo, na pewno nie zasługiwałbym na empatię (głównie swoją).
To jest pierwotna, jeszcze niedawno nieświadoma, przyczyna, dla której nie piję alkoholu, nie wciągam żadnych używek. Po prostu wiem, że alkohol luzuje hamulce, uwydatnia śmieszka, agresora albo smutasa. Nie wiem skąd, ale skądś wiem, że okazałbym się tym ostatnim. Co mógłbym sam sobie okazać, skoro tego nie akceptuję? Pogardę? Obrzydzenie?
Na pewno zapamiętałbym zbyt dużo, a następnie sam siebie gnoił, rozpamiętywał, tworzył wyrzuty. Nie jest wielkim problemem to, że stałoby się to przed ludźmi. Głównym byłaby moja świadomość tego, co zrobiłem, że pokazałem swoją słabość. Upadłbym we własnych oczach.
Wiem, że nie wszyscy widzowie mieliby takie zdanie o mnie, że to projekcja. Boli jednak jak prawdziwe zdarzenie, które niemalże miało miejsce.
Ta część to chyba emocje i uczucia. Niby nie jest "smutna" jako zestaw cech, ale jest przeze mnie odtrącona, niezaspokojona.
Nie mogę okazać słabości, muszę trzymać gardę. Zawsze musiałem.
Rechot losu. Przez łącznie dziewięć (!) lat chodziłem do klas integracyjnych. Może i klasa nie była zintegrowana, ale nikt też nie zauważył, że ja nie jestem zintegrowany ze sobą. [Sarkazm w swojej naturalnej formie, maskujący cierpienie]
#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia