@Sahelantrop oj, gorzej... Kiedyś mój pies dopadł jednego z kociaków. Sąsiadka wie, że mam dwa duże psy, które nie tolerują żadnych intruzow. Psina przetraciła jednemu kotkowi kręgosłup, tak, że ciągnął nogami (tylnymi łapami) po ziemi.
Jej opinia o zaistniałej sytuacji była taka:
"a weź wrzuć do śmietnika, tam sobie zdechnie"
NOŻ KU*RWA.
Próbowałem namawiać na sterylizację, ale jak to tak... To kotki są, one muszo być na wsi... Gnojkowi musiałem łeb ukręcić, bo i tak by się go nie odratowało. Życie na wsi, z ludźmi z innej epoki, ma swoje uroki...