Dyskusja użytkownika Wyrocznia
Tydzień w reżimie
-odcinek 130
- Pamiętacie Pegasusa? Wiecie, tę aferę, gdzie władza kupiła sobie broń cybernetyczną do zwalczania terroryzmu, po czym zaczęła nią atakować opozycję, w tym sztab wyborczy KO i reprezentującego Tuska Romana Giertycha, uzyskując tym samym dostęp do ogromnej ilości kompromatów, wpływając na wynik poprzednich wyborów, łamiąc wielokrotnie prawo i nie ponosząc za to absolutnie żadnej odpowiedzialności? No, to okazuje się, że Pegasusem zaatakowano także trzech generałów Wojska Polskiego, w tym Waldemara Skrzypczaka, byłego dowódcę Wojsk Lądowych oraz wiceministra obrony. Powód? W 2019 roku Skrzypczak rozważał kandydowanie z list opozycji. Tyle. Żadnej zbrodni, postępowania, zarzutów, nic. Tylko niedostateczne umiłowanie Put… sorry, Prezesa. Ale Polska to demokracja, pamiętajcie. [6]
- Ciąg dalszy ma także afera wizowa. Okazuje się, że wizy bez weryfikacji mogli dostawać także przyjeżdżający do Polski “studenci”. Cudzysłów jest celowy, bo ciężko nazwać normalnym studentem kogoś, kto nie umie powiedzieć na jaki przyjechał kierunek albo nie mówi w ogóle po angielsku, choć właśnie w tym języku ma się uczyć. Do tego okazało się, że wizy na niektóre prywatne uczelnie były załatwiane bardzo szybko, podczas gdy na państwowe procedury trwały i trwały. A wisienką na torcie niech będzie fakt, że niektórzy “studenci” po prostu znikali, czyli najprawdopodobniej przyjeżdżali do Polski i od razu przeprowadzali się na Zachód. Z kontroli poselskiej KO wynika, że MSZ i MEiN były świadome problemu już w marcu 2022. Ale pamiętajcie, afery nie ma. Tak mówił Ziobro, a on by przecież nie kłamał. Pewnie dlatego główny oskarżony Edgar K. jest właśnie po stalinowsku usuwany z partyjnych mediów, w tym z kontrolowanych przez Orlen gazet i portali grupy Polska Press.[7][8]
- Ale to nadal nie wszystko. Okazuje się bowiem, że prawo do wydawania wiz bezpośrednio przez ministra spraw zagranicznych, Partia wpisała sobie już trzy lata temu w tzw. ustawy covidowe. Wychodzi zatem na to, że Nowogrodzka celowo otworzyła sobie kanał przerzutu, z którego potem przez dobre dwa lata intensywnie korzystała, wpuszczając do UE każdego z kilkoma tysiącami dolarów w portfelu, w tym także ludzi wypchniętych przez granicę z Białorusią. [11]
- Ale to również nie jest wszystko. Oto bowiem minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny i Wielki Wezyr Polexitu, czyli Zbigniew Ziobro, oznajmił, że “ostrzegał Tuska”, że podnoszenie tematu wiz mu się odbije. I oto Ziobro słowa dotrzymuje, a podległa mu po putinowsku prokuratura nagle odkrywa, że trzeba się zająć procedurami wydawania wiz w latach 2009-2015. Rozumiecie, bo tam się straszne rzeczy działy, tylko Partia, z dobrego serca, przez osiem lat nic z tym nie robiła. Zwracam też Waszą uwagę na ten sposób komunikacji. Minister sprawiedliwości wprost mówi, że groził liderowi opozycyjnej partii śledztwem. Brzmi jak normalna wiadomość z Rosji, wiem, ale miało miejsce w Polsce. [18]
- Film “Zielona Granica” Agnieszki Holland nie zdążył jeszcze na dobre wejść do kin, a już sprowokował ogromny incydent kałowy reżimu z przybudówkami. Zgodnie z tradycją polskiej prawicy, najwięcej do powiedzenia na jego temat mieli ci, którzy go nie widzieli. “Recenzje” powstawały w oparciu o trailer i jakieś kilkusekundowe wyrywki, które - nie wiedzieć zresztą skąd i jakim prawem - publikowała reżimowa telewizja. Główna oś narracji jest taka, że oto zła lewaczka Holland, z czystej nienawiści do Polski i Polaków, postanowiła ich oczerniać i szkalować, tym samym (biedna naiwniaczka!) realizując cele wojny informacyjnej Kremla i Białorusi. Ponieważ w tym powtarzanym do znudzenia zarzucie nie odnoszono się w żaden sposób do treści filmu (bo prawie nikt go jeszcze wtedy nie widział), a autorzy nie byli - ehem ehem - ludźmi zdolnymi do przeprowadzenia jakiejś analizy, wartość tych “recenzji” była zerowa. Nie muszę dodawać, że nikt nie zadawał takich oczywistych pytań jak “ale czy pani Holland tę scenę z tłuczeniem termosu wymyśliła, czy takie coś jednak miało miejsce?” - bo absolutnie nie o to w tej kampanii chodziło. Wedle wzorców chyba naprawdę zaczerpniętych z kremlowskich podręczników, Partia uruchomiła machinę hejtu, której nie powstydziłby się sam Moczar. Reżyserkę zaczęto wyzywać od komunistek, nazistek, Niemek, polakożerców i zdzir, wyciągać przeszłość jej przodków (sam Naczelnik), widzów wyzywać od świń (facet podający się za prezydenta, potem się bronił, że “tylko cytował”) oraz twierdzić, że to przygotowanie pod demontaż zapory na granicy (premier). Równocześnie, jak zwykle przy takich okazjach, Partia odkryła nowe przestrzenie absurdu, próbując zakazać kinom emisji filmu lub przymusić je do poprzedzenia go specjalnym spotem, który miałby suwerenowi odpowiednio “wyjaśnić” co ma myśleć oraz odmawiając emitowania reklam Orlenu, co miało zaszantażować kina finansowo. A w takim Kędzierzynie-Koźlu, to nawet odwołano licealne wyjście na film, bo oburzem zapłonęło kilkoro rodziców, zresztą związanych z Partią. Tylko recenzje ludzi, którzy film akurat widzieli i nie są związani z władzą, jakoś tak znacząco odbiegały od tej linii i podkreślały, że to film pokazujący trudne wybory moralne i odcienie szarości. Ale to pewnie przypadek.
Krótko mówiąc: nic się nie stało, to normalna sytuacja w normalnym, demokratycznym i cywilizowanym kraju. Można się rozejść. [1-5]
- Senator Krzysztof Brejza opublikował zdjęcia gabinetu szefa policji Jarosława Szymczyka z grudnia zeszłego roku. Ze zdjęć jasno wynika, że nie ma mowy o jakimkolwiek “pomyleniu granatnika z głośnikiem bluetooth”. Widać za to wyraźnie dwa (!) przedmioty, które z kilometra wołają “jestem granatnikiem, w dodatku z oznaczeniem bojowym”. Z analizy dziur w podłodze i suficie wynika, że Jarosław Dzielny musiał trzymać odbezpieczony i załadowany granatnik niemal pionowo, bawiąc się jednocześnie spustem. Szczęściem idioty, pocisk nie wybuchł i nikogo nie zabił. Szymczyka oczywiście nie spotkała za to żadna odpowiedzialności. [9][10]
- Tymczasem nieangażujący się w politykę Kościół, wydał “vademecum wyborcze katolika”, w którym stwierdza, że osoby wierzące nie mogą głosować przeciwko “prawu do życia” (czyli za prawem do aborcji i eutanazji), “prawu monogamicznej rodziny” (czyli za małżeństwami homoseksualnymi), “prymatowi rodziców w wychowaniu dzieci” (czyli np. za edukacją seksualna w szkołach) czy przeciw “wolności sumienia i wolności religii” (czyli za prawem do krytyki Kościoła, ale też np. za prawem do badań prenatalnych czy antykoncepcji). Krótko mówiąc, według episkopatu, nie wolno głosować za jakimkolwiek prawem i wolnością z szeroko pojętego życia seksualnego, które odkryto na przestrzeni ostatnich 50 lub 100 lat. Władimir Władimirowicz lubi to, wszak już w 2013 roku, polski Kościół i rosyjska Cerkiew oficjalnie ogłosiły wspólną walkę z dżęderem. [12][13]
- Dziewięć miesięcy po Cudzie na Orlenie nadszedł Wtóry Cud na Orlenie. Ceny nagle spadły do poziomu niemal dumpingowego, co oczywiście nie ma związku z wyborami, wcale. Nagle okazało się też, że nie grozi nam inwazja ubogich Niemców i Czechów na nasze stacje. A najzabawniejsze jest to, że Orlen na tym szczególnie nie traci, bo płaci z tego wielkiego stosu pieniędzy, który uzbierał w zeszłym roku, gdy ceny sztucznie zawyżał. Pamiętacie jak Partia mówiła, że polskie firmy zagwarantują nam bezpieczeństwo? [14]
- Policja przesłuchała dziennikarzy Wyborczej i Nowej Gazety Trzebnickiej za napisanie artykułu, w którym ujawnili, że siostra Pinokia dostała fikcyjną posadę w trzebnickim ratuszu. [15][16]
- Borys Budka z KO został napadnięty i pobity w Katowicach. Incydent pozostaje zupełnie bez związku z wyzywającymi go od niemieckich pachołków i zdrajców mediami Partii. [17]
- Z kolei posłanka KO Kinga Gajewska została zatrzymana w Otwocku, mimo iż policjanci byli wielokrotnie informowani, że mają do czynienia z osobą z immunitetem. Fun fact? Zatrzymaniem kierował nadkomisarz Sławomir Grzegorzewski, ksywa “dusiciel”. Ten sam, którego rok temu sfotografowano, jak bez powodu dusił aktywistę Lotnej Brygady Opozycji, za co oczywiście nie spotkała go żadna odpowiedzialność. [19]
CEBULA NA TORCIE
Chopcy konfederosjanie, do spółki z ultraprawackimi i wielbiącymi Putina szurami, założyli Fundację Patriarchat. W programie ruchu jest usunięcie kobiet ze strefy publicznej i nadanie im statusu własności mężczyzn. Tak, w XXI wieku. [20]
#jebacpis #bekazpisu #polityka #wiadomoscipolska #putinowskapolska
(Tekst nie mój, źródło: Doniesienia z putinowskiej Polski na fb)


