@MESSIAH Nie do końca. Siedzę w automotive grubo od ponad 10 lat (IT) i muszę przyznać, że dzieją się rzeczy niestworzone teraz.
Po pierwsze, to co widzimy w Europie to jest chiński low end. Żaden szanujący się chińczyk nie wsiądzie do takiego auta, serio Raz, że potrzebna była cena na start, dwa to unijne regulacje dotyczące emisji. Stąd ta dziwna gama silnikowa i motory 1.5 w dużych autach.
Porządny sprzęt to oni mają u siebie. To są serio zaawansowane auta z funkcjami takimi jak autopilot. Ale taki prawdziwy, a nie ten co go Musk obiecuje od 10 lat. Wbijasz trasę do nawigacji i auto samo jedzie. I to faktycznie działa. To dlaczego w Europie tego nie ma? Kilka powodów, oczywiście homologacja, ale też fakt, że dla takiego autopilota potrzebne są mapy HD, a te są dostarczane przez chińskich dostawców (AutoNavi głównie) i nie mają pokrycia w Europie. Więc trzeba nawiązać współpracę z dostawcami naszych map i to się obecnie dzieje. Polecam popatrzeć na Paris Motor Show jesienią, będzie co ogląać.
Ogólnie Europa, nie tylko VW, początkowo patrzyła na chińczyków z politowaniem, potem z ciekawością, a teraz z autentycznym podziwem. W branży szeroko rozpowszechniony jest termin "chinese speed". W wolnym tłumaczeniu oznacza on robienie projektów sprawnie czyli w kontrze do sposobu realizacji projektów przez europejskich producentów. I w chinese speed nie chodzi wcale o siedzenie po godzinach czy pracę w modelu 996, tylko o szybkie prototypowanie i obcinanie nieefektywnych procesów, co, o zgrozo, do dzisiaj nie mieści się w głowie europejskim producentom.
Jak można sobie z tym wszystkim poradzić? No cóż, nie można. U jednego z dużych europejskich producentów aut na "B" około rok temu bardzo popularna była fraza "poczekajmy do zimy". O co chodzi? Liczyli na to, wręcz byli przekonani, że jak przyjdzie zima, to chińskie auta zaczną się psuć w stopniu, który zrujnuje ich reputację. Przyszła zima i to dość mroźna. I co? No właśnie, nic
Moja osobista ocena jest taka, że Europa jest na dzisiaj zapóźniona technologicznie względem Chin o 2 do 5 lat (w zależności od obszaru) i ta przepaść się tylko pogłębia. Więc chyba pora się przebranżowić
A tak jeszcze na koniec, z realnych rozwiązań możemy w teorii zrobić coś takiego co amerykanie ileś lat temu, tj. zamknąć się cłami na świat i zrobić u siebie skansen. I faktycznie utrzymać jakąś produkcję, tyle tylko że już na lokalny rynek. Tyle tylko że ten manewr jest u nas nie do powtórzenia, ponieważ Chiny mają się jak odwinąć w przypadku, kiedy przyblokujemy ich motoryzację. Także dobrego wyjścia z tej sytuacji nie ma.