@paulusll Bibi, to taki trochę Kaczafi. Jego poparcie w tej chwili jest znikome. Ostatnio przegrał w SN w sprawie reformy sadowniczej. Jego już praktycznie nie ma w polityce Izraela. Jedyne co go trzyma jeszcze, to wojna z palestyńskim terroryzmem i Hamasem.
Nikt go w trakcie wojny nie ruszy, bo nikt nie jest głupi.
Podobnie jest z Mosadem i Szin Betem, ale zaraz po wojnie poleci wiele "głów" odpowiedzialnych za "dopuszczenie" do aktów barbarzyństwa 7/10.
Naród jest wściekły na niego. Będzie podobnie, jak po wojnie Yom Kippur.
Bibi, to nie moja bajka, ale w temacie paska Gazy i eliminacji zagrożenia z tej strony ma moje poparcie.
https://www.jpost.com/israel-news/politics-and-diplomacy/article-780440
Nie i to z wielu powodów. A co do strajków, to pisałem wyżej. Przegrał w SN. Wojna nie miała i nie ma nic do orzeczenia.
To umowa pokojowa z Arabią Saudyjską była dla niego oczkiem w głowie, a atak to wywrócił. Domknęło by to deal z arabskimi państwami regionu, a w następstwie rozwiązało problem paska Gazy.
O wiele więcej Bibi stracił na tym i jeszcze straci -niż zyskał.
Zyskał najwięcej Iran, Hezbollah i Hamas, jeżeli9 już mamy patrzeć na to Twoimi kryteriami.
Zaloguj się aby komentować