Dyskusja użytkownika WujekAlien
To co najbardziej lubię w Warszawie to to, czego nie widać.
Mural skitrany gdzieś na zapleczu budynku, ogródek w bramie, z ławeczką, gdzie stare nogi mogą chwilę odpocząć w trakcie spacerku. Cukiernia, ze świetną kawą, o której nikt nie wie, czy w końcu bary ze świetnymi drinkami na bazie alkoholi z całego świata, z muzyką jazzową i genialną obsługą, które nie mają żadnych oznaczeń z ulicy, albo wchodzisz do nich przez zaplecze/kuchnię. Klimat prohibicji, czy podziemia, który mocno szanuję, bo dzięki temu możesz spokojnie pogadać, a w lokalu nie ma tłumów.
#warszawa #pijzhejto
