Tłusty czwartek to najbardziej egalitarna polska tradycja i nawet z tym nie hadlujcie.

No bo tak, 11 listopada to wiadomo, albo idziesz w marszu, albo jesteś antypolski. 1 sierpnia też jasna sprawa - "głupie powstanie" vs. "bohaterowie stolicy". Nawet Boże Ciało - a to temu procesja przeszkadza, a to dzwony za głośno, zabobon vs. tradycja. Głupi maraton w mieście powoduje, że ludzie skaczą sobie do gardeł, bo jak to tak blokować miasto, żeby pobiegać.

A tłusty czwartek? Tłusty czwartek to jest równość tak bardzo, jak to tylko możliwe. Absolutnie nikogo nie obchodzi, czy w kolejce po pączki stoi lewak, prawak, rowerzysta, ukrainiec, czy ki czort. Nagle okazuje się że totalnie każda różnica może łączyć i skłaniać do rozmowy w tej kolejce.

- pani jakie będzie brała?
- z marmoladą
- o... moja babcia robiła pyszne z marmoladą, ja to wolę z powidłami
- na działeczce mam śliwkę, panie kochany, śliwki jak pięść, a słodkie, że głowa mała!
- a gdzie działeczka?
- na okopowej, tam przy elektrowni
- ooooo, to moja córka tam mieszka, widzi pani, piękna okolica!

Widzisz obcokrajowca w kolejce, to twój patriotyzm odzywa się w taki sposób, że mówisz mu, że koniecznie, ale to koniecznie musi spróbować pączka z różą, bo to dla Polaka jak dla Włocha pomidory i niech koniecznie powie, czy dobre. Ktoś w kolejce wspomni, że dawniej pączki były lepsze? No były, nie ma żadnej dyskusji, nikt się nie wyrywa, bo każdy pamięta jakąś swoją osiedlową cukiernię, w której mama czy babcia kupowała pączka po przedszkolu.

Wolisz tłusty czwartek na wytrawnie? No super, co tam dziś wleci? Kebabik? O, kanapki ze smalcem i skwarkami - weź mi załatw taki smalczyk, bo milion lat nie jadłem.

Nic, ale to dosłownie nic nie jest w stanie zepsuć nikomu radości tego dnia. Nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, że ludzie są dla siebie milsi niż w wigilię.

#tlustyczwartek #przemyslenia

Komentarze (5)

Zaloguj się aby komentować