@e5aar mam fitatu. Ale jak mam taki przypadek, że zawalam dietę, no to już nie liczę i nie mierzę zjedzonego żarcia.
@tyci_koks
Może wszystko o czym piszesz razem. Włączyłam trochę warzyw, których notabene trochę nie lubię i ani z nich nie ma za dużej objętości, ani żadnej sytości. Ani smaku. Może też jestem już trochę zmęczona całą tą redukcją, myśleniem o jedzeniu, czego nie mogę zjeść, co mogę itd.? A może po prostu nie mam za grosz samokontroli, choć przez ostatnich kilka miesięcy naprawdę codziennie się nią wykazywałam. Jakoś posypała mi się w okolicy Wielkanocy i do tej pory nie mogę wrócić w pełni do poprzedniego reżimu. Może też trochę "zajadam" zły nastrój i zmęczenie związane z pracą i ogólnie "sytuacją życiową" (samotność, przytłoczenie obowiązkami itd.).
Jeśli chodzi o efekty to ćwiczę regularnie już 8 miesiąc. Więc coś tam jednak powinno być. Owszem, trochę mięśni udało mi się zbudować np. na plecach, ramionach i rękach (czyli w tych miejscach, które właściwie kobiecie nie są do niczego potrzebneXD), może trochę na nogach - ale na nich mam też trochę fatu, więc te mięśnie się właściwie w ogóle nie "przebijają". Kijowo jest zaś z tyłkiem. Mam takie "płaskodupie", że aż żal patrzeć. LOL.
Co do współpracy z tym trenerem, hmm - właściwie nie wiem. Wysłałam mu ten raport w piątek wieczorem, zapytałam go, czy z moimi nie do końca zdrowymi plecami powinnam w ogóle próbować progresować z ciężarem w martwym ciągu, czy też nie. Odpisał mi, że mogę, ale wtedy jak na pewno czuję, że dam radę. No i napisał, że jeszcze w tym tygodniu nie chce dokonywać zmian w planie. W zasadzie to racja - robię go (teraz) dopiero 3 tydzień. No i ta krótka wymiana wiadomości to było na tyle opieki trenerskiej. Więc nie wiem co mam myśleć. Przez jakiś czas widywałam na tej mojej siłowni faceta tak 40-parę lat, który miał trenerkę. No i ona cały czas przy nim była, ustawiała mu prawidłowo postawę, to jak trzymał ręce itd. Aż chyba trochę przesadnie. Teraz ich już od jakichś 2 tygodni nie widuję, nie wiem czemu. Gdyby mnie było stać, załatwiłabym sobie współpracę właśnie z trenerem takiego rodzaju, który cały czas kontroluje jak ćwiczysz i może coś od razu doradzić lub skorygować. No ale.. hajs się nie zgadza.