Tam, gdzie nikt nie uwierzyłby, że da się mieszkać – S18E04

hejto.pl

Z serii Der ingen skulle tru at nokon kunne bu norweskiej telewizji NRK #norweskiezadupia #norwegia #seriale


Odcinek pokazuje życie na wyspie Nautøyna, najbardziej na zachód położonym zamieszkanym miejscu w Norwegii. To teren wystawiony na bardzo silne wiatry i zmienną pogodę — nie ma dnia, w którym warunki przez cały czas pozostają takie same. Gdyby nie układ skał wokół wyspy, które rozbijają fale i osłabiają ich siłę, prawdopodobnie nie dałoby się tam mieszkać.

IMG_2249.jpegIMG_2268.jpeg

Na wyspie żyją dwie osoby: Jon Kvalvik, 80-letni emerytowany handlarz rybami, oraz Johanne Haveland, również około 80 lat, emerytowana nauczycielka z wyższym wykształceniem. Oboje pochodzą z Bergen i reprezentują różne klasy społeczne, co słychać w ich dialektach. Sami mówią, że czasem muszą niemal sięgać do słownika staronorweskiego, żeby w pełni się zrozumieć.

(Dlatego przepraszam, jeśli któreś detale mogłem źle zrozumieć lub nieprecyzyjnie przetłumaczyć).


Jon jest najbardziej wysuniętym na zachód stałym mieszkańcem Norwegii. Na wyspie nigdy nie było samochodu, ale znajduje się tam niewielka „ulica” z żółtym pasem pośrodku, który Jon sam namalował. Żartuje, że to dla bezpieczeństwa ruchu, choć w rzeczywistości miał po prostu za dużo żółtej farby i dla zabawy stworzył coś, co wygląda jak prawdziwa droga.

IMG_2253.jpeg

Dwadzieścia lat temu Jon zasadził na wyspie las ze świerka sitkajskiego, który rośnie szybko i jest odporny na trudne warunki. Chciał w ten sposób stworzyć ochronę przed wiatrem. Pod osłoną tego lasu zasadził nawet jednego dęba, który w takich warunkach bez osłony nie miałby szans wyrosnąć.

IMG_2280.jpegIMG_2260.jpeg

Po drugiej stronie tego niewielkiego lasu mieszka Johanne. Dwadzieścia lat temu razem z mężem kupiła dom na wyspie i przeprowadziła się tu z Bergen na emeryturze. Sami dobudowali do domu wieżę widokową. Mówi, że przeprowadzka i mieszkanie tutaj były dokładnie taką przygodą, jakiej się spodziewali. Jej mąż zmarł dwa lata temu, ale nie wyobraża sobie przenosin w inne miejsce.

Wspomina swoją ciocię z Lofotów, którą dzieci — „dla jej dobra” — przeniosły do domu opieki. Ciocia nazywała to miejsce swoim więzieniem i była tam bardzo nieszczęśliwa. Dzieci Johanne uważają, że dopóki radzi sobie sama, może zostać na wyspie — i na razie radzi sobie całkiem dobrze.

IMG_2282.jpeg

Jon podkreśla, że aby tu mieszkać, trzeba mieć dobre zdrowie. Jego żona kilka lat temu przeprowadziła się do Bergen, ale nadal odwiedza go w weekendy. On sam mówi, że życie w mieście nie jest dla niego — dostałby bólu kręgosłupa od „takiego dobrego życia”. W mieście łatwiej jest być samotnym; tutaj zawsze ma co robić i nie czuje się samotny. Latem odwiedzają go dzieci i wnuczki.


Codziennie o dwunastej Jon i Johanne spotykają się na herbatę w jej domu z wieżą. To stały punkt dnia.

IMG_2283.jpeg

Aby odebrać pocztę i zrobić zakupy, Jon musi płynąć łodzią na sąsiednią wyspę. Kupuje również rzeczy dla sąsiadki przy okazji. Wyprawa do Bergen to już całodniowa podróż — najpierw prom na kolejną wyspę, a potem następny prom do miasta.

IMG_2246.jpegIMG_2267.jpeg

Johanne w piątki ma „bardzo dobre połączenie” do Bergen, które pozwala jej pojechać do miasta i wrócić tego samego dnia. W jedną stronę musi wsiąść do trzech różnych łodzi, a z powrotem korzysta z łodzi, autobusu i jeszcze dwóch łodzi. Jak widać, to bardzo prosta i bezproblemowa droga do miasta.


Jon mówi, że dziś raczej nikt, kto nie jest emerytem, nie zamieszkałby tu na stałe, ponieważ rybołówstwo zostało tak wyeksploatowane, że nie da się już z niego zarabiać. Dlatego sam przeszedł wcześniej na emeryturę.


Jon ma też stałe zadanie: podwozi kolegę na wyspę Utvær, położoną jeszcze dalej na zachód. Jego kolega Dagfinn Klausen, 88 lat, wyprowadził się stamtąd około 2000 roku, ale nadal ma tam dom. Od niedawna doprowadzono tam prąd (potrzebny był do zasilania latarni, która wcześniej działała na agregat).

IMG_2274.jpegIMG_2275.jpeg

Wyspa stoi dziś pusta, z niezamieszkanymi domami. Teoretycznie ktoś mógłby tam zamieszkać i zostać najbardziej wysuniętym na zachód mieszkańcem Norwegii, ale oznaczałoby to konieczność przygotowania się na wiele tygodni odcięcia od świata przy złej pogodzie. Morze wokół wyspy jest jednak spiżarnią — wystarczy zarzucić wędkę, a ryba niemal od razu bierze.


Gdy dziennikarz zapytał Jona o plany „długoterminowe”, roześmiał się i odpowiedział, że są one raczej skromne.

hejto.pl

Komentarze (2)

Pięknie tam, ale nie mógłbym tam pewnie wytrzymać dłużej niż kilka dni. Mimo bycia introwertykiem jestem jednak mieszczuchem. Poza tym nienawidzę zimna i ciemności w ciągu dnia.

Jak zawsze super wpis. Dla takich rzeczy warto być na hejto

Zaloguj się aby komentować