Taka sytuacja, wracam sobie rowerkiem z pracy, daję sobię kilka minut na ochłonięcie, a następnie wsiadam do mojego autka by pojechać i odebrać syna po szkole. Startuję silnik i po chwili czuję zapach benzyny, gaszę silnik i otwieram maskę, wącham, sprawdzam, świecę latarką, no niby coś czuć, ale ledwo, ledwo i wężyki paliwowe są suche jak pieprz. Myślę sobię, może to nie z auta tylko od sąsiada zawiało benzyną.
Odpalam silnik, cofam i wtedy widzę, że w miejscu gdzie stał samochód jest mała kałuża cieczy i to mi dało do myślenia. Zgasiłem silnik, podchodzę do kałuży, zamaczam w niej wskazujacy palec prawej ręki, następnie wącham i już wiem, że to jest benzynka z mojego autka.
Dziwnym juz mi było, że po poprzedniej trasie zostało mniej paliwka niż powinno, ale to nie była aż tak znacząca różnica więc stwierdziłem, że to nic takiego i zapomniałem o tym. Lecz tym razem to już na poważnie się działo, paliwo lało się jak z kranu, ślad na ziemi rysował się na 10cm szerokości bo wydajność pompy to prawie litr na minutę.
Wjechałem autem na betonowe podłoże, uniosłem je lewarkiem i zacząłem szukać wycieku. Okazało się, że filtr paliwa, który założyłem jakieś 80kkm temu ma dziurę. Filtr jest z aluminium, oem był stalowy. Przy zagięciach obejmy mocującej nazbierał się piasek i dzień po dniu przez ten cały czas drążył, drążył aż wydrążył tą małą dziurę.
#motoryzacja #mechanikasamochodowa


