Tak z chujowych randek to jest jedna, która się nigdy nie odbyła i się z tego cieszę.
W 2019 kiedy jeszcze wierzyłem w Tindera to sparowało mnie z jedną panną z Wa-wy. Co dziwne nie chciała się spotkać ale chciał rozmawiać przez telefon. I tak sobie zmarnowaliśmy kilka wieczorków na pogaduchy.
W pogaduszkach wyszło, że ma jakąś rzadką chorobę przez którą wyłączył się jej układ trawienny i w ogóle nic nie może jeść oprócz gotowanego kurczaka i kilku innych prostych potraw bez przypraw i bez smaku. A tak oprócz tego to wydawała się całkiem inteligentną panną, i z czasem to jednak ona miała ochotę się spotkać tylko bez spacerów, wyjść tylko od razu u niej ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°).
ALE
Choroba wydawała mi się wybitnie dziwna aż zacząłem googlować i w końcu znalazłem. Symptomy pokrywały się idealnie tylko z jedną chorobą - wenerą (niestety zapomniałem którą). I spytałem ją z ciekawości czy ona choruje na to. WKURW BYŁ NIEZIEMSKI, ale niestety przyznała, że to jest to. Potem tłumaczyła, że tym się zaraża przez pocałunek i jej ojciec składając życzenia na urodziny czy coś pocałował w policzek i się zaraziła xD I że w ogóle to ten wirus/bakteria są nieaktywne u niej i nie zaraża innych.
Akurat to był jakoś grudzień 2019 roku i szła pandemia więc po prostu uznałem, że nadchodząca apokalipsa będzie ciekawsza więc skasowałem tindera, nie znam dalszych losów.
#podrywajzhejto #zwiazki

