Tak tylko zapytam. Bo jest temat hulajnóg elektrycznych, bo to plaga, etc. TL;DR Po prostu…
Tak tylko zapytam. Bo jest temat hulajnóg elektrycznych, bo to plaga, etc.
TL;DR Po prostu traktować hulajnogi tak samo jak jazdę na rowerze.
Czym się to różni gdyby ta sama młodzież przeskoczyła nagle na rowery i to bez wspomagania nawet? Wszakże, kryteria są podobne:
-
ma własną masę i wraz z jeżdzącym tworzy wyraźny pęd
-
może się wjebać w pieszego, samochód, obiekt
-
spokojnie idzie ponad 20km/h pedałować, ba, z górki można bić rekordy i przekraczać 50km/h jeśli ktoś spróbuje na kolarzówce, to nawet wincyj
-
również zajmuje miejsca, a nawet więcej niż hulajnoga
-
dalej ten sam potencjalny sprawca, będzie w stanie generować medialne incydenty
Jedynie co rower ma przewagę to:
-
większe koła, co pozwala na trzymania prostej drogi
-
lepsze hamulce
-
wygodniejsze do jazdy
-
prawnie wymagana jest karta rowerowa do lat 18tu
-
nie wiem jak teraz stricte szkoły uczą jazdy, ale miałem w którymś roku naukę jazdy swoistą przed prawym jazdy, by mieć formalnie na rower, a potem motorower nawet
Żeby nikt się nie obruszył. Ja wyłącznie chcę spytać z punktu prawnego.
Bo dla mnie te zakazy hulajnóg to jakiś bubel jest i taka prędka na kolanie pisana reakcja. Aż wierzyć mi się nie chce, że w poprzednich dekadach rowerzyści nie byli plagą na drogach. I nie mówię tutaj o pijanych, dorosłych rowerzystach.
#hulajnogi #rowery #prawo #polityka
