Komentarze (18)
@Opornik @Gustawff różne rzeczy, czasami się ciągu dnia wydarzy się coś dużego, oczywistego, więc nie ma problemu - jak np w zeszłą środę, dostałem podwyżkę i info, że będzie płatne wyrównanie wstecz, od kwietnia. Czasami dzień leci zwykłym torem, zdawałoby się, że nie dzieje się nic wartego wdzięczności - i tutaj to ćwiczenie nabiera sensu - bo okazuje się, że można być wdzięcznym za wszystko i to nie koniecznie komuś, nie koniecznie sobie, tylko po prostu - np. jestem wdzięczny, że cały dzień była ładna pogoda, spędziłem miłe dwie godziny z dziewczyną i psem na spacerze, podczas których się do siebie zbliżyliśmy - to przykład z niedzieli. Albo - jestem wdzięczny, że mimo piątkowej imprezki do późnych godzin nocnych, w sobotę nie było kaca - i tutaj można od razu pójść dalej i powiedzieć 'jestem wdzięczny sobie, że nie wypiłem zbyt dużo, przez co nie zmarnowałem następnego dnia'.
Przypuszczam, że wiele osób na myśl o takiej praktyce ma odczucie w stylu 'to jest oszukiwanie samego siebie, szukanie na siłę pierdół i nadawanie im większej wagi niż mają, tylko po to, żeby poczuć się lepiej' - i jest to całkowita prawda
Każdy ma możliwość programowania siebie, robimy to codziennie, powtarzając pewne czynności, aż staną się nawykiem i częścią nas - dziennik wdzięczności, to czynność, która gdy stanie się nawykiem, sprawia, że jesteśmy bardziej happy. Polecam
@hesuss to nie jest oszukiwanie siebie tylko uczenie się cieszenia z małych rzeczy, a skoro małe rzeczy potrafią dawać radość a potrafią, to w żadnym wypadku nie jest to oszustwo. Z resztą się zgadzam.
Zaloguj się aby komentować
