#sport #gownowpis #tenis #przemyslenia
Na marginesie sukcesu Polki na kortach tenisowych nasunęły mi się różne przemyślenia. Od dziecka lubiłem oglądać sport. Piłka nożna, koszykówka, lekkoatletyka, sporty zimowe. Wszystko. Dyscyplina w zasadzie nigdy nie miała znaczenia. W momencie, gdy w moim domu pojawiła się kablówka i Europsort, to oglądałem kiedyś nawet sumo. Jednak nigdy nie oglądałem tenisa. W całym swoim 43-letnim życiu w całości obejrzałem raz mecz Igi Świątek podczas Igrzyskach Olimpijskich. Tenis zawsze mnie jakoś odstręczał swoją elitarnością. Wśród moich znajomych, gdy byłem dzieckiem jedyną osobą, która grała w tenisa był Maciek, syn wziętego w regionie lekarza i pani prawnik. Później moją koleżanką z pracy została dziewczyna, która grała w tenisa. Oczywiście schemat: bogata rodzina, dom na Wilanowie i brat, który był znajomym Igi Świątek i razem z nią zaczynał grać w tenisa. Takich osób trafiło mi się jeszcze kilka. Jedynym kumplem, który grał w tenisa a był z przeciętnej rodziny, był gość który po kilku latach dał sobie spokój. Grał w jakichś amatorskich turniejach, ale powiedział, że ma dość tego "ą" i "ę" klimatu i że się w tym nie odnajduje.
No to tyle przemyśleń z głowy czyli z niczego.
