@SpasticInk
Nie wiem jak tu się robi cytaty bo jak raz zaznaczę jedną linijkę- to potem wszystkie następne są cytatem i nie mam pomysłu jak to przerwać xD Więc zacytuję po staremu:
"aż mnie skręca, że można było człowieka tak motoryzacyjnie upodlić."
Tak piszesz, bo miałeś wybór i porównanie. Niestety dla większości Polaków w tamtym okresie ten zasrany bobek był jedyną SZANSĄ W LOTERII na poruszanie się po kraju we własnym rytmie. Tego nie było z czym porównać nawet, precedens w skali krajowej. W niektórych rodzinach do lat 2000 i później niestety.. Jedyną motywacją zakupu była "przystępna" cena, koszty użytkowania i dostępność części. Jakby się nie spierać- to ludzie woleli malucha niż zbiorkom czy rower od zawsze
"Pamiętam potem drugie auto w połowie lat 90, był to Ford Escort (z tzw. kontyngentu), nówka, za ok 30 000zł. Przepaść była ogromna między Fordem a Maluchem. Dopiero wtedy zrozumieliśmy, jakim gównem przyszło nam jeździć przez te kilka lat."
No właśnie to jest to. Naszemu pokoleniu przyszło się wychowywać w całkowitej transformacji ustrojowo- społecznej, gdzie otwierały się pod każdym względem horyzonty nieznane pokoleniom schowanym za żelazną kurtyną. Dla porównania- Włosi przestali klepać to padło prawie dwadzieścia lat wcześniej niż Polacy. Dla jednych to był wybór- dla innych jedyna możliwość.
Ceny maluchów to temat na całkowicie osobną historię i nie można nawet porównywać lat wyprzedzających lub następujących po sobie. Polski rynek motoryzacyjny przypominał ten radziecki w gorszej wersji aż do lat '00. Twoja historia jest więc całkiem wiarygodna