Siedzę dziś na magazynie i tłumaczę coś tam panom kierownikom. Wpada tirowiec, bo nie trafił do spedycji. Zdarza się. Tirowcy, co do zasady, to są bardzo prości ludzie i bardzo często na wejściu się odpalają, bo k⁎⁎wa tak.
"Bo tu u was trafić gdzieś to po⁎⁎⁎⁎ne (no peszek, że cały park ma kilka ha pod dachem, z czego ten klient prawie 2ha i kilkadziesiąt doków), a w tej WARSZAFCE TO W OGÓLE".
Jak słyszę w "Warszawce i w ogóle", to z kolei ja się zawsze odpalam, jako rodowity autochton, bo nikt tu k⁎⁎wa do roboty czy mieszkać przyjeżdżać nie zmusza, do wyboru jest kilka innych metropolii.
Pytam się gościa uprzejmie skąd zacz jest?
"Włocławek, to jest..." (kmiot zawsze zakłada, że każdy jest debilem, jak on)
"Tak, wiem gdzie to, mam rodzinę".
Widać od razu jak gnom się zapowietrza i ciśnienie schodzić zaczyna.
Pytam się uprzejmie dalej, że jak ta WARSZAWKA taka zła, to czemu nie j⁎⁎ną u siebie paru parków logistycznych, fabryk, nie wezmą Sejmu, jednego czy dwóch ministerstw, górnicy i rolnicy będą do nich jeździć i będzie w pytę, atrakcje co niedziela, a robotę będzie miał na miejscu.
Chłopinie widać styki się zwarły, ze 3 minuty myślał, w końcu wydukał, że no tak ma pan w sumie rację.
Jak widać nawet tirowiec potrafi zatrybić zalety decentralizacji.
Tylko chyba nikt im tego nie tłumaczy.
#gownowpis #hydepark #pracbaza
