Się pojawiło kilka sonetów #diriposta podczas mojej nieobecności #nasonety więc musiałem też coś napisać dzisiaj A że wena mnie nie opuszcza to mam przyjemność zaprezentować kolejny sonet.


Czarny poranek


Płynie w dali rzeczka Sanna

pośród końskich kopyt stuku,

niespokojnym jeźdzców ruchu

żółcią mieni się Alkanna


czuć powietrze już morowe

białe drzewo nad polaną

czeka na nich aż przystaną

konar rzuci na tę głowę


z taką werwą kraczą wrony,

smoluch właśnie jest trafiony

w te godziny mgliste


cielesne wcielenie ikste

pod gałęźmi zatańczyło

i żywota dokończyło

Komentarze (4)

Zaloguj się aby komentować