Negocjacje pokojowe między USA a Iranem znalazły się na zakręcie. Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych J.D. Vance nie wyruszył jeszcze do Pakistanu, a Irańczycy również nie kwapią się do zajęcia miejsc negocjacyjnych w Islamabadzie.
Dobra, o co biega, bo sam się zakręciłem, ale po wysłuchaniu chyba z 20 podcastów z różnymi miejscowymi ekspertami znającymi farsi, byłymi szpiegami itd., sytuacja wygląda mniej więcej tak:
O ile USA chcą negocjować (Trump wie, że wojny nie wygra) i miało dojść do dwóch rozmów w Pakistanie, to w Iranie zwyczajnie doszło do mocnego konfliktu wewnętrznego. Rozmowy miał prowadzić B. Ghalibaf, który ma lub miał wsparcie „ekonomicznej” części IRGC, czyli ludzi odpowiadających za zdobywanie środków, plus paru polityków, i wszystko było na dobrej drodze. Ale dosłownie 8 godzin przed rozmowami frakcja twardogłowych z A. Vahidim na czele (obecnie topowy generał IRGC / Quds Force, poziom upartości H. Salamiego — też zabitego przez Izrael) przejęła inicjatywę. To gość, który nawet jeździł do Korei Północnej i organizował zamachy na Żydów na całym świecie. On też jako jedyny ma dostęp do obecnego Supreme Leadera.
Po przejęciu władzy Iran dodał do wcześniej ustalonych warunków spotkania — na które Ghalibaf był gotów, a przynajmniej mógł o nich rozmawiać, ale teraz już nie ma nic do gadania — dwa warunki, na które USA nie mogą się zgodzić: 5-letnią kontrolę nad Ormuzem oraz to, żeby obecne rozmowy Liban–Izrael odbywały się w Iranie, a raczej żeby to Iran decydował, co tam się stanie.
Jak ktoś chce znać szczegóły, to chyba ten podcast jest najlepszy: