Jako osoba, która przez 40 lat bujała się ze szczątkami błony bębenkowej, napiszę tak: rób jak najszybciej!
Jak stać cię prywatnie, to wal! Jak nie, to próbuj smarować lekarzowi, żeby przyspieszył na NFZ. Lista komplikacji, infekcji i zagrożeń, jakie to niesie jest tak długa i niepotrzebnie przykra, że epos mógłbym napisać.
Zrobili mi to ledwie kilka lat temu i wszelkie problemy, jak ręką uciął. Niestety, było już za późno na uratowanie mego słuchu w tym uchu, po operacji pozostały mi problemy z równowagą i zauważalne pogorszenie wzroku. Tak: wzroku. Z dnia na dzień po operacji usunięcia wszystkich urządzeń słuchowych, co było konieczne po dekadach ciągłej infekcji i zaniedbań, wyraźnie pogorszył mi się wzrok (a miałem sokoli).
Im szybciej załatwicie, tym mniej komplikacji w przyszłości i tym mniejsza utrata słuchu.