W środku przebywały trzy kobiety: 37-letnia matka z niemowlęciem, jej siostra i babcia dziecka. Kobiety były trzeźwe. Powiedziały policjantom, że ostatni raz paliły w piecu kaflowym w godzinach wieczornych poprzedniego dnia, ale mimo to w mieszkaniu było bardzo zimno.
Dziecko znajdowało się w gondoli od wózka. Było przykryte pokrowcem, kocykiem, włożone w ocieplacz, kombinezon. Miało spodenki, skarpetki, koszulki, dwie pary śpioszków, czapkę i rękawiczki.
Dzień wcześniej 37-latka przyjechała z niemowlęciem pociągiem z Krakowa w odwiedziny do matki w Radomiu. Jak powiedziała policji, nie zdawała sobie sprawy z warunków, jakie były w mieszkaniu. Według niej dziecko było zdrowe, nie było na nic leczone. Matka karmiła je naprzemiennie piersią i butelką z mlekiem modyfikowanym. Ostatnio dziecko dostało jeść o godzinie 3.00. Trzy godziny później kobieta chciała je ponownie nakarmić i wtedy odkryła, że jest sine i nie oddycha.