#radio #muzyka #nostalgia #lata90 #hejto40plus
Są melodie, które wywołują u mnie taką falę nostalgii i wspomnień, że gdy je słyszę, to nie potrafię później z godzinę lub dwie wyjść ze studni pełnej obrazów z dzieciństwa. Jedną z nich jest sygnał audycji "Lato z radiem" czyli tzw. "Polka Dziadek". Jak tylko usłyszę tę melodię, to mam w głowie kilka obrazów z późnych lat 80. i wczesnych 90:
-
mieszkanie mojej babci latem. W kuchni gra radio, takie PRL-owskie z drewnianą obudową. Moja prababcia krząta się przy kuchni a ja bawię się z kotem siedząc na podłodze. Rzucam mu kulkę z kolorowego papieru. Jest uchylone okno i słychać dźwięki z ulicy;
-
mieszkanie mojego kumpla Marcina. Mamy jakieś 10-12 lat. Wakacje. Siedzimy u niego w kuchni. Na parapecie stoi radio Nina. Zaraz mamy iść do Marcina na działkę i zbierać owoce. W mieszkaniu panuje delikatny półmrok, bo zasłonięte są żaluzje, by nie robiło się gorąco;
-
mój rodzinny dom. Osiedle, bloki. Mama ma urlop i zaczyna nas pakować na wyjazd do babci na wieś. W moim pokoi stoi wymarzony i na owe czasy wypasiony magnetofon Sony. Gra "Poleczka Lata z Radiem". Od jutra czekają mnie dwa tygodnie wiejskiej beztroski;
-
autobus PKS-u. Jedziemy z mamą do babci i dziadka na wieś. Mamy dwa plecaki, ja oczywiście targam ze sobą komiksy z "Tytusem" i książki do których i tak nie zajrzę, bo całymi dniami będę latał z moją kuzynką po ogrodzie i wymyślał jakieś zabawy. Kierowca ma na sobie spoconą koszulkę, gra "Lato z radiem". To już ostatni etap podróży podczas której zrobiliśmy wie przesiadki. W autobusie jadącym na koniec świata do małej wsi nie ma prawie nikogo oprócz nas. Z tyłu gada dwóch facetów, jedzie jeszcze jakaś kobiecina z zakupami z miasta. Nie mogę się doczekać dwóch tygodni biegania po ogrodzie, szukania fajnych kamieni w rzece, obserwowania czego tylko się da przez lornetkę wujka i niekończących się rozmów z dziadkiem.
