Dyskusja użytkownika Wyrocznia
"Walka klasowa zaostrza się w miarę postępów w budowie socjalizmu" - Józef Stalin
"Chaos smoleński nasila się w miarę postępów w dochodzeniu do "prawdy" o Smoleńsku" - Prezes
- Tak, Smoleńsk znowu jest wyciągnięty z szafy. Najpierw Macierewicz, a potem sam Prezes, oznajmili, że składają do prokuratury doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa, polegającego na zamordowaniu prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Może przypomnę kilka kwestii.
- Po pierwsze: ten wniosek to oczywiście element wieloletniego kłamstwa, jakoby Polska "oddała śledztwo Rosjanom". W rzeczywistości polska Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (znana jako komisja Jerzego Millera, ówczesnego szefa MSW) zajęła się badaniem katastrofy już 15 kwietnia, a więc w zasadzie natychmiast. Od końca kwietnia Komisja podlegała i raportowała bezpośrednio premierowi. W jej skład weszli uznani eksperci od ruchu lotniczego, szkoleń pilotów, łączności, nawigacji, meteorologii, awioniki, techniki lotniczej, logistyki, informatyki, eksploatacji statków powietrznych, medycyny lotniczej i patomorfologii. Zgromadzeni w Komisji eksperci mieli łącznie setki lat doświadczenia w podobnych sprawach, a ich kompetencji nikt poważny nie kwestionował.
- 29 lipca 2011 roku, a więc po piętnastu miesiącach, komisja Millera opublikowała raport dotyczący okoliczności i przyczyn katastrofy Tupolewa, gdzie oczywiście nie znaleziono żadnych dowodów na zamach, mimo iż za jedną z przyczyn katastrofy wskazano niekompetencję rosyjskich kontrolerów. Tym samym oficjalnie zakończono pierwsze polskie śledztwo dotyczące Smoleńska. Raport był przez cztery bite lata dostępny na stronie KPRM, przeczytać mógł go każdy. Prawda była publicznie znana.
- Po drugie: nadeszła Rewolucja Wstawania z Kolan i jedną z pierwszych decyzji premier Broszki okazało się być... usunięcie raportu Millera z rządowych stron. Ważne, by to zrozumieć w kontekście kłamstwa o oddaniu śledztwa Rosjanom: Polska przeprowadziła śledztwo, sprawę badali najlepsi eksperci w kraju, opublikowano raport, raport wisiał na rządowej stronie przez cztery lata, po czym Partoa go stamtąd usunęła, by móc mówić, że nigdy go nie było. Oczywiście w internecie nic nie ginie, cały raport Millera nadal jest dostępny w sieci, a link znajdziecie w komentarzu.
- Po trzecie: w czerwcu 2017 roku Macierewicz skierował do ziobrowskiej prokuratury doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa "przeciw działalności instytucji państwowych" przez komisję Millera. Prokuratura rozpoczęła - skupta się - DRUGIE POLSKIE ŚLEDZTWO w tej sprawie. Wyobraźcie sobie, że choć śledztwo trwa już prawie 6 lat, to prokuratorzy (podlegli przecież Ziobrze) jakoś nie mogą znaleźć żadnego dowodu zamachu, dlatego sprawa się wlecze, jest wielokrotnie przedłużana i ciągle "niczego się nie wyklucza".
- Po czwarte: no ok, ale Rosjanie mieli swoje śledztwo. Tak, mieli. Prowadzili własne śledztwo w swoim Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym (MAK), znanym w polskim obiegu jako “komisja Tatiany Anodiny”. W styczniu 2011 roku MAK opublikował swój raport, który został przez polskich ekspertów uznany za niekompletny. Mimo, iż o raportu dodano aneks z rozbieżnościami wskazanymi przez stronę Polską - a było ich ponad sto - Partia przez lata kłamała, że Miller “przepisał” raport MAK. Albo więc polskiego śledztwa nie było, albo przepisano je z rosyjskiego - taka to logika.
- No i nie zapominajmy o takim drobiazgu jak brak dowodów. Otóż to nie jest tak, że jacyś tam ludzie usiedli przy kawie i ustalili, że to była katastrofa, a nie zamach. Oni doszli do takich wniosków w wyniku naukowej metody analizowania dowodów i poszlak. I biorąc pod uwagę, że znaczna część tej wiedzy jest dostępna publicznie i każdy z nas może sobie ją analizować - nie ma się czemu dziwić, bo dowodów na zamach po prostu nie ma. Nic. Zero. Null.
- Do tego dodajmy, że Macierewicz (czyli Partia), przez lata wpuszczał w obieg dziesiątki wykluczających się teorii zamachowych, z których wiele wprost przeczyło prostym prawom fizyki (np., że samolot wleciał w "rozpyloną chmurę helu" i przez to spadł), rzekome ładunki wybuchowe wędrowały z jednego skrzydła na drugie, do kokpitu, do kabiny, raz ważyły kilogram, raz były potężne, raz zwykłe, raz termobaryczne lub liniowe, a nawet były - I shit you not - wybuchające kocyki. Do tego wiemy, że Macierewicz wprost manipulował treścią swojego "raportu", co w sumie było oczywiste, ale dziennikarze TVN24 we wrześniu zeszłego roku udowodnili to niezbicie.
- Zrozummy zatem dobrze co się dzieje. Doszło do katastrofy. Partia wkrótce* rozpoczęła kampanię dezinformacyjną o zamachu. Tezę tę pielęgnowano przez kolejne 5 lat w opozycji, a potem następne 8 u władzy. W ramach tej operacji świadomie okłamywano miliony Polek i Polaków (skutecznie, w szczytowym momencie w zamach wierzyła 1/3 z nas), co jak dla mnie uzasadnia mówienie, że polski rząd prowadził z polskim społeczeństwem wojnę informacyjną, wypisz wymaluj jak Putin ze społeczeństwem rosyjskim, ale ok, widocznie to nie jest aż tak ważne, skoro Partia jest ciągle u władzy, a Macierewicz jest jej wiceprezesem.
- W ramach tej kampanii Partia propaguje kłamstwo, że w Polsce nie przeprowadzono śledztwa, mimo że śledztwa były dwa: jedno komisji Millera (zakończone wydaniem raportu) i jedno prokuratury (ciągle trwa, brak dowodów na zamach). I teraz... teraz, po 13 k⁎⁎wa latach... rok po opublikowaniu raportu Macierewicza, który miał udowodnić zamach... no więc teraz Macierewicz i Prezes składają do prokuratury zawiadomienie o zamordowaniu prezydenta. "Mam nadzieję, że znajdą się odważni prokuratorzy, którzy się tym zajmą" - powiedział Prezes, a my się pośmiali, skoro każdy wie, że zajmą się tym prokuratorzy, których główną cechą będzie lojalność, a nie żadna tam odwaga.
- I na koniec: czy tylko ja dostrzegam zabawną koincydencję czasową z komisją do spraw rosyjskich powiązań? No bo popatrzmy: Partia tworzy komisję, która może z d⁎⁎y zabronić komuś piastowania publicznych urzędów przez 10 lat. Jedyne co komisja musi zrobić, to "udowodnić", że dany obywatel, , np. Tusk, w jakiś sposób spiskował z Rosjanami. A równolegle, hehe, taki przypadek, podległa Partii prokuratura zacznie śledztwo, które ma "udowodnić", że ten sam Tusk współorganizował z Rosjanami mord na prezydencie.
- Jeśli więc myśleliście, że temat smoleńska już umarł, to uprzejmie donoszę, że niekoniecznie. Może się zaraz okazać, że jakiś macierewiczowy "śledczy" w sposób cudowny odkryje elementy strasznego spisku, komisja ds. wpływów się nad tym pochyli, jej przewodniczący Marek Suski powie, że 100 złotych się odnalazło, ale niesmak pozostał, po czym arbitralnie da Tuskowi (lub komuś mu bliskiemu) wspomniany zakaz.
Niemożliwe? To uprzejmie donoszę, że nadworny historyk Macierewicza Sławomir Cenckiewicz, człowiek, który brał bezpośredni udział w macierewiczowym zdemontowaniu polskich służb wojskowych, już w sposób cudowny odkrył jakieś Straszne Dowody na współpracę Siemoniaka z Rosjanami. I cyk...
#bekazpisu #jebacpis #wiadomoscipolska #putinowskapolska #polityka
(tekst nie mój, źródło: Doniesienia z putinowskiej Polski na fb)
