#psy #zwierzaczki
Rano takiego wystraszonego ciapka znaleźliśmy na klatce. Kulka przerażenia probująca kąsać jak ktoś za blisko podszedł. Różowa z nim została, ja poszedłem kombinować do kogo z takim problemem się udać. Schronisko nieczynne, nikt nie odbiera. Zadzwoniłem na straż miejską i miła pani stwierdziła że dobrze trafiłem. Po wyłuszczeniu problemu przyjęła zgłoszenie i stwierdziła że za chwilę ktoś się skontaktuje. Po 3 minutach telefon z patrolu TOZ że mogą być za około 2h. Spoko, czekamy.
Przez 2h Różowa:
-Zagadała psa na śmierć.
-Nałożyła mu obrożę.
-Nakarmiła.
-Zaciągnęła go do chaty.
-Siedziała przytulona z nim w łazience do czasu przyjazdu ekipy.

