#przemyslenia #silownia
STOP! Uważam, że przerzucanie w domu właśnie osiągnęło swój limit... Kolejna inwestycja to żeliwne obciążenia, które są tak drogie, że cała ta zabawa traci sens.
Zabawnie nie jest również na siłowni, którą mam blisko - chude szczury rzucają sztangami 30kg o ziemię z takim impetem, krzycząc przy tym jak po walce w klatce, że moja nerwica wyrywa mnie w podskoku jak kota oblanego wodą... Nie umiem się skupić na swoich ciężarach, wkurwia mnie ich towarzystwo...
Na sztandze 80kg. Za 2-3 miesiące będzie to dla mnie za mało (mimo różnych technik dodających trudności).
Co dalej, Panowie...? Jak żyć? Dźwiganie i wyciskanie to jedyne co teraz mi daje "fun" sportowo.
