Komentarze (10)

@alaMAkota Takie porównanie już zostało wykonane i są jasne wnioski z niego. Ukraina potrzebuje dużej ilości sprzętu, który jest w stanie serwisować na miejscu, a wręcz na froncie. W tej kwestii zachodnie czołgi okazały się zupełnie nie spełniać oczekiwań. Tutaj to ilość robi jakość. Tak było, tak jest i pewnie jeszcze długo tak będzie.

Jak oni mają użytkować takie Leopardy, kiedy są to, w gruncie rzeczy, dla nich "czołgi jednorazowe", a dostali je w ilościach homeopatycznych. Polowe serwisowanie jest praktycznie niemożliwe, a wycofywanie z frontu, transportowanie na dalekie zaplecze lub wręcz za granicę (np. do Polski) jest trudne, ryzykowne i czasochłonne. Do tego Ukraińcy nie dysponują odpowiednimi wozami zabezpieczenia technicznego (WZT). Co dopiero powiedzieć o Abramsach, które nawet mają śruby w jednostkach imperialnych, a nie metrycznych...


Być może sytuacja byłaby zupełnie inna, gdyby Ukraina dostawała zachodnie czołgi w setkach, a nie w dziesiątkach, a także odpowiednią ilość WZT do nich.

@joasch na jakiej podstawie tak mówisz? Nie znalazłem żadnej wiadomości o tym, że ZSU narzeka na serwisowanie zachodnich sprzętów. Jak Ci padnie cokolwiek, to i tak nie zrobisz tego na linii frontu, a dodatkowo czołgi zachodnie mają napędy zorganizowane w power packi, których wymiana jest szybka.


Jak dla mnie jedyne czego brakuje to systemu - to znaczy jak są czołgi, to muszą być odpowiednie dla nich wozy zabezpieczenia technicznego, odpowiednie warsztaty na bliskim zapleczu dla napraw doraźnych oraz warsztaty/zakłady na głębokim zapleczu zdolne naprawiać duże uszkodzenia, oraz najlepiej produkcja części zamiennych oraz amunicji. Dopiero wtedy siły zbrojne mogą działać wtedy wydajnie, a z tego co widzę, to krajów realizujących cały system jest obecnie niewiele i z zachodnich to chyba tylko USA ma ten system wydajny i gotowy na wojnę.

@KierownikW10 Napisałeś dokładnie to samo, co ja, a pytasz na jakiej podstawie tak myślę?


... więc odniosę się tylko do kwestii zintegrowanych zespołów napędowych. Ich idea jest słuszna pod warunkiem, że mamy czym przeprowadzić taką wymianę i tu wracamy do sedna problemu. Ukraińcy nie mają, czym i nie mają na co. Natomiast naprawa samego silnika , czy przekładni to jest tylko drobny wycinek możliwych problemów z czołgiem. Akurat w tej kwestii zachodnie czołgi są dużo trwalsze.

@paulusll Dlatego też np. żaden PZH2000 (oficjalnie) nie został zniszczony. Po prostu Ukraińcy nie podprowadzają ich blisko frontu, ponieważ wiedzą, że w razie w. nie są w stanie ich ewakuować. Lepiej jest z Krabami, które są trochę prostszą konstrukcją, wymagającą mniejszej wiedzy specjalistycznej oraz prostszych narzędzi.

Nie mniej jednak porównywanie AHSa do czołgu lekko mija się z celem, bo operują one w zupełnie innej odległości od frontu. Próbujemy porównać sprzęt, który dosłownie znajduje się na linii frontu, a nawet służy do jej przełamywania, do sprzętu, który operuje kilka, kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt kilometrów od frontu.

@joasch Gąskę raczej są wstanie naprawić. Leo, Krab czy T-72 i tak muszą być ewakuowane min 50km od frontu na bardziej czasochłonne naprawy przy takim nasyceniu pola walki dronami.

Najlepszy sprzęt to taki, który masz i możesz użyć.

Wszyscy drą łacha z orków, że odkopują jakieś zabytki z magazynów, ale lepiej mieć gówniany czołg po dziadku, niż nie mieć najnowoczesniejszego czołgu produkcji zachodniej.

@alaMAkota to jest jakis szczyt ich techniki? jakos mocno ulepszony? na tweeterze pisza w komentarzach cos o gumowych czesciach pancerza

@666 jeśli się nie mylę, to t80ue to wersja eksportowa. W grupie wraz z osłaniającym terminatorem maja być nie do pokonania.

Zaloguj się aby komentować