Prawda jest taka, że na tej szerokości na której się znajdujemy, to na Polsce i Litwie się kończy Europa xD
Ja wiem, że Ukraina jest napadnięta, rosja jest agresorem i w pełni to popieram, ale jakoś mimo wszystko nie chciałbym Ukrainy w strukturach UE. Po prostu brzydzę się tymi wschodnimi nacjami. Wiem, że w Polsce w latach 90 i 00' też idealnie nie było, ale co by nie było, Polska, podobnie jak Czechy czy Słowacja, mimo że również skarcone komunizmem, to jednak kraje cywilizacji łacińskiej, a nie ruski mir i stepowe saszki xD
Tam (na wschodzie) po prostu "kultura" to się rozwijała z tego, że ktoś nasrał do wiadra i zaczął wokół tego tańczyć xD Zwyczaje ludowe. Przecież nawet Romanowowie byli z męskiej linii z pochodzenia germanami (ta linia, która panowała ostatnie 300 lat) i często męscy przedstawiciele rodu krzyżowali się z kobietami z korzeniami zachodnimi, co świadczy o tym, że typowy etnicznie rosyjski władca, to miał swój sufit cywilizacyjny w średniowieczu i w ogóle całe Imperium zostało uratowane przez pokrewieństwo z Hohenzollernami i Windsorami, ale mniejsza o historii i moich rasistowskich wycieczkach.
Tak naprawdę między Rosjanami, Ukraińcami i zrusyfikowanymi Białorusinami nie ma dużej różnicy w mentalności. Do tego praktycznie ta sama kultura. Obecna sytuacja geopolityczna wynika po prostu z tego, że duża ryba pożera mniejszą rybę. Brutalne, to ale prawdziwe.
Mimo to oczywiście gorąco dopinguję całą Ukrainę i równie gorąco liczę na jak największy odpływ młodych kobiet z ich kraju do naszego, celem zapchania luki demograficznej przynajmniej w minimalnym stopniu, bo trend bezdzietnośći oczywiście nie ominie i ich.
Faktem jest jednak, że zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem byłoby według mnie to, że Ukraina wygrywa wojnę (science-fiction) i trafia niczym RFN pod aliancką strefę wpływów i jeszcze najlepiej, gdyby byli rządzeni zza kulis przez Amerykanów, którzy będą tam sobie budować biznes, bo żadnego pełnoprawnego członka UE i cywilizowanego kraju z nich nie będzie.
#ukraina #rosja #wojna #polityka