#pracbaza #przemysleniazdupy #gownowpis


Czasem myślę, że chciałbym mieć pracę o zerowym poziomie odpowiedzialności i skomplikowania. Na przykład roznoszenie ulotek po skrzynkach na listy czy coś podobnego - przychodzę, biorę plecak ulotek i sobie idę na luzie, zero zmartwień. Problem jest taki, że za taką pracę płacą bardzo mało, więc jak chcę mieć na cokolwiek kasę to muszę się trochę bardziej postarać. Przydałoby mi się ze 2-3 tysiące netto jakiegoś dochodu gwarantowanego (renta, dywidendy, wynajem lokalu itp.), czyli taki "chlebek" a na "szyneczkę" to bym sobie dorobił właśnie w takiej gównopracy.

Lubiepatrzec userbar

Komentarze (13)

@Lubiepatrzec - dochód gwarantowany jest rozważany - przy scenariusz, że AI przejmie większość umysłowych prac może nie pozostać nam nic innego

@koszotorobur nie wierzę w ten scenariusz. Jakiekolwiek profity z AI trafią do kieszeni bogatych a reszta będzie zagoniona do bezsensownych zajęć aby im się w głowach nie poprzewracało.

@Lubiepatrzec - ja sam do końca nie wiem, który scenariusz z tych w miarę prawdopodobnych się ziści - jak nam będzie dane dożyć to zobaczymy

@Lubiepatrzec "emocje mogę znaleźć sobie po pracy w ilości jakiej potrzebuję."

Emocji dostarczą mieszkańcy, którzy sobie nie życzą wrzucania gówna do skrzynek.

@Lubiepatrzec "nie, nie pracowałem w taki sposób."

Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.

Kiedyś poszedłem z biura na produkcję, bezpłatnie. Podobnie myślałem. Norma razy dwa. Wiadomo, wykazać się chciałem.

Innym razem stwierdziłem, że rozwiozę pracowników produkcji prywatnym autem... Podobnie.


To tak nie działa.

Kto jest najgorszym w(ch)ujem w firmie?

Ano JA.

Zaloguj się aby komentować