#pracbaza
Mega mi się podoba że nikt u mnie w pracy nie marnuje czasu na pierdoły.
Dzisiejsze spotkanie trwało 6 minut, z czego 3 minuty trwało czekanie czy ktoś jeszcze dołączy.
W poprzednim korpo spotkania trwały 1-1.5h, i nie wynikało z nich praktycznie nic.
Wszyscy milczą, szef pytał "to ktoś ma jeszcze jakiś temat do omówienia?", czekanie 20 sekund aż ktoś się odezwie.
Ani w tym czasie nic sensownego nie ustalisz
ani się nie skupisz bo niby na czym
wyjść ze spotkania nie możesz
wrócić do roboty nie możesz (nie skupisz się podczas kodzenia jak ktoś ci gada nad uchem o tym jakie tickety wpadły)
przejść się po domu nie możesz bo jak na złość wtedy ktoś chce żebyś się wypowiedział.
mieliśmy 3 takie spotkania w tygodniu, ~5h podczas których nie działo się totalnie nic. Nie mam pojęcia jakim cudem firma przynosiła zyski, a to było korpo z oddziałami na całym świecie.
W startupie jest milion razy więcej luzu, o ile się wyrabiasz ze swoją robotą