Komentarze (23)

@100mph Tak się zastanawiam, że koszty wkopywania kabli są teraz niższe niż robienie pajęczyn, to czemu NN i SN nie przerabia się na ziemne gdzie tylko się da? Aczkolwiek ostatnio na wsi widziałem jak 25kV wkopują w pole, a stare słupy wywalają. O problem z ew. naprawami głównie chodzi czy o trwałość takiej linii?

@SuperSzturmowiec no ja rozumiem, ale gdzieś w polach czy lasach? A tam najczęściej się coś zdarza z napowietrznymi. Poza tym na obszarach miejsko-wiejskich wszystkie nowe linie NN mają zalecenia przebiegu pod ziemią, przynajmniej tu u mnie i faktycznie wszystko nowe czy modernizowane starają się kopać, PGE. Nie wiem jak z SN, ale pewnie też. Więc może można, ale po co jak nikt nie zmusza.

@kitty95 Zakładom energetycznym tez jest na rękę kablować wszystko, co się da. Przez kilka ostatnich lat brakowało jednak na to środków "z góry", dopiero teraz trochę się to zmienia. Oprócz tego położenie kabla w "polu czy lesie" nadal wymaga szeregu uzgodnień z właścicielami działek. Poza tym inwestycja często nie polega tylko na samym położeniu kabla, ale trzeba też przy okazji zmodernizować szereg innych tematów, łącznie z GPZ-tami.

@kitty95 Przede wszystkim mylisz się w swoim pierwszym zdaniu. Budowa linii kablowych nigdy nie była i nie jest tańsza niż budowa linii napowietrznej - chodzi przede wszystkim o koszty robocizny i materiałów. Dodatkowo, uzyskanie służebności przesyłu w gruncie prywatnym linii kablowej jest kilkukrotnie razy droższe (na moim obszarze odszkodowanie x10 niż w przypadku linii napowietrznej).


Obecnie modernizacje linii mają charakter mieszany czyli na obszarze gęsto zurbanizowanym (miasta) oraz na terenach leśnych linie napowietrzne modernizowane są na linie kablowe. Natomiast na obszarach wiejskich, mało zaludnionych i polnych linie napowietrzne wymieniane są na linie napowietrzne izolowane (nn-0,4kV) lub niepełnoizolowane (SN-15/20kV) czyli takie, w których linki pokryte są izolacją co drastycznie zwiększa ich niezawodność w przypadku np. upadku gałęzi. Czasem można spotkać też montaż linii kablem uniwersalnym czyli takim, który może być zakopany w ziemi lub na słupie.


I teraz meritum - dlaczego tak, a nie inaczej? Przede wszystkim koszty budowy versus niezawodność ale nie tylko. Linie kablowe też ulegają awariom. Lokalizacja uszkodzenia w liniach kablowych jest mozolna. O ile w miastach buduje się linie w układach pierścieniowych, w których powiązań pomiędzy poszczególnymi węzłami (stacjami transformatorowymi, złączami, rozdzielniami etc.) jest dużo i można poprzez przełączenia dość sprawnie wyselekcjonować uszkodzony kabel, o tyle na liniach wiejskich, gdzie tych powiązań jest stosunkowo mało, a odcinków kabli bardzo dużo, jest to utrudnione. Mało tego, naprawa uszkodzonego kabla jest nieporównywalnie dłuższa od naprawy typowej awarii na linii napowietrznej o ile nie doszło do uszkodzeń konstrukcji słupów lub samego słupa. Większość uszkodzeń na linii napowietrznej Pogotowie Energetyczne jest w stanie usunąć z tzw. "marszu". Z kablem tego nie zrobisz. Musisz wysyłać specjalistyczny wóz, on musi określić miejsce uszkodzenia, często kabel trzeba odkopywać, następnie naprawiać i dokonywać diagnostyk. To zajmuje mnóstwo czasu tj. od kilku godzin do nawet kilku dni jeśli uszkodzenie występuje np. pod jezdnią drogi. Niejednokrotnie w okresie wiatrówek dochodzi do zwarć, które powodują uszkodzenie kilku elementów na długości całej linii tj. głównie mostków czy głowic kablowych. W przypadku linii napowietrznej po prostu Pogotowie lokalizuje odcinek po odcinku aż uda załączyć się całą linię. Przy linii kablowej już może się okazać, że zajmie to mnóstwo czasu jeśli pomiędzy powiązaniami z innymi liniami, którymi można zasilić uszkodzony odcinek, uszkodzeniu ulegną 2 kable xD


Co ważne, polskie ustawodawstwo określa pracę w wykopach przy niewidocznym punkcie uziemienia linii ze strefy pracy jako szczególnie niebezpieczne, a to wymaga polecenia pisemnego na pracę. Każda więc naprawa na linii kablowej wymaga by osoba o odpowiednich kwalifikacjach i upoważnieniu pracodawcy zapoznała się ze strefą pracy i napisała polecenie pisemne na naprawę linii. W przypadku linii napowietrznych większość pracy traktuje się jako prace eksploatacyjne i bez użycia sprzętu zmechanizowanego nie jest wymagane takie obostrzenie. Oczywiście to duże uproszczenie bo i tu są pewne obostrzenia i niuanse ale ogólnie wygląda to tak, że naprawa linii kablowej wymaga niewspółmiernie większego nakładu pracy, czasu i kosztów niż linii napowietrznej, a ta jeśli jest wykonana przewodami izolowanymi/niepełnoizolowanymi jest na prawdę wytrzymała. Mało tego, w niektórych lokalizacjach stosuje się słupy kompozytowe, które potrafią przenosić naprężenia zamiast pękać jak betonowe. Ja ze swoich obserwacji widzę jak wielki wpływ na awaryjność na prawidłowo wykonana wycinka wokół linii ale niestety pas technologiczny do wycinki jest węższy niż typowa wysokość słupów więc jeśli w momencie wycinki drzewa nie przejawiają skłonności do upadku, nie przechylają się, nikt nie ma prawa ich wyciąć.


Pozostaje jeszcze do tego kwestia kompensacji mocy biernej w liniach SN i sposobu uziemienia punktu zerowego linii SN. Linie kablowe wprowadzają 25x więcej mocy biernej niż linie napowietrzne, a to wiąże się z koniecznością budowy bardzo drogich układów kompensujących i/lub zmiany uziemienia punktu zerowego. W przypadku linii wiejskich stosuje się uziemienie przez dławik i rezystor, co powoduje, że linie mogą pracować przy częściowym doziemieniu, a to zmniejsza ilość wyłączeń linii. Chcąc uniknąć tych kosztów należałoby wprowadzić uziemienie przez sam rezystor ... ale jest to na tyle "czuły" sposób, że najmniejsze zakłócenie w linii powodowałoby wyłączenia.


BTW. 40k odbiorców bez prądu to pikuś, miałem podobną ilość miesiąc temu na obszarze raptem 4 powiatów xD

@bortas ze środkami, to bez jaj, wiesz ile jest pozycji na fakturze za prund. Może budowa strategicznych 440kV, to tak. Znaczy nie chce mi się wierzyć, żeby to główna przyczyna była (+ wyjaśnienie @100mph ).

@bortas Obecnie prowadzone są na szeroką skalę programy kablowania linii napowietrznych, które współfinansowane są przez UE. Duża kasa wpadła też w tym roku z KPO.

Przykładowo PGE by podołać założeniom programów kablowania kupiło maszynę do płużenia kabli ale można jej używać tylko poza terenem usieciowanym. Jeśli dobrze kojarzę to jedyna w naszej części Europy. Cena to bodajże skromne 10 baniek, a wydajność max to 5km/dzień ale chyba tylko jeśli mielibyśmy pola po horyzont.

aa91c6e2-3f17-422a-98fe-ef45814361d7

@kitty95 Ze srodkami na modernizacje to sytuacja wyglada tak, ze w 2020 roku wszystko stanelo, spolki energetyczne zaczely rozdawac pieniadze i bonifikaty klientom, gornictwo drenowalo zyski energetyki, a srodki z ETS przepierdalano a wszystko oprocz energetyki xD Troche sprawa ruszyla w ubieglym roku ale to dalej niewspolmiernie do potrzeb.

@100mph z tym wykopem i pisemnym poleceniem, to w lekkim szoku jestem. To wynika z prawa wspólnotowego, czy tylko u nas takie dmuchanie na zimne?

@kitty95 ogolnie to nie ma znaxzenia czy pracujesz w wykopie czy nie, zawsze ze stanowiska pracy musisz widziec minimum 1 uziemienie, a na kablu mozesz je tylko zamontowac na jego koncach wiec nie masz mozliwosci go zobaczyc przy np przecinaniu kabla i stad polecenie pisemne

@100mph czym to jest praktycznie podyktowane? Wymogi ochrony przeciwporażeniowej (tyle że od samego patrzenia jej nie ma), czy po prostu brak zaufania do czynnika ludzkiego, że na pewno podłączył, nie włączył zasilania w trakcie prac, etc?

@kitty95 ogolnie to w tej branzy jest jak w lotnictwie i aby nastapil wypadek musi dojsc do szeregu bledow, a nie blad jednego czlowieka, ktoremu drugi patrzy na rece :) nie spotkalem sie z dzialaniem celowym, wypadki to glownie rutyna, brak pomyslunku i drastyczne lamanie bhp

Zaloguj się aby komentować