Komentarze (17)

@rain a tam! Jak raz w roku czy dwa na swieta sie troche przytyje to bez przesady. Wazne, zeby teraz odpokutowac i wage zrzucic

@e5aar po prostu jest mi szkoda tego, że sama siebie sabotuję i psuję to, na co ciężko pracowałam. To przykre.

@rain no dobra, zjebałaś. Odrób lekcje i następnym razem podejdz do tematu rozsadniej. Teraz głowa do góry, dyscyplina i jedziemyyyy!

@smierdakow żebyś wiedział. Usłyszałam np., że jestem "anorektyczką" i że "ściągnęło mi twarz" i że to bardzo brzydko wygląda. No tak, bo np. wyglądanie jak chomik, który wcisnął sobie do pyszczka wszystkie jedzonko, jakie mu dano, jest z pewnością lepsze. XD A tak właśnie się czułabym, gdybym miała równać do tego standardu, który ona chciałaby mi narzucić. Co najzabawniejsze - moja mama ma niedowagę. Odkąd pamiętam, a zatem przynajmniej połowę swego życia. I je o wiele mniej niż ja. Ale zdążyła już nałogowym paleniem rozwiązać problem poczucia głodu.

A jakbyś nagle przytyła, to myślisz, że też by tak marudziła? Czy to konkretnie chudnięcie jest problemem czy po prostu lubi ponarzekać i odebrać motywację?

@smierdakow wydaje mi się, że gdybym dorobiła się dużej nadwagi, albo otyłości, nie byłoby problemu. Nie mam pojęcia o co tu tak naprawdę chodzi. Choć mam wrażenie, że ogólnie - o to, żeby nic z sobą nie robić, ale w tym dobrym kierunku. (Kurde przykro mi tak nadawać na własną matkę ) Tylko pozostawać w stanie takiej "lekkiej" abnegacji, tak jakbyśmy nie żyli w świecie, w którym wygląd fizyczny człowieka decyduje nie tylko o tym, czy może znaleźć sobie partnera/partnerkę, ale nawet o tym czy dostanie pracę i ile będzie w niej zarabiał.

Kiedy jeszcze byłam młodsza i niesamodzielna, tj. kiedy byłam nastolatką i na studiach to oczywiście takie nastawienie moich rodziców (ojciec milcząco zgadza się z matką) doprowadziło do tego, że mój wygląd był "taki sobie". Do tej pory cierpię z tego powodu. I znoszę tego konsekwencje.

Tak więc - oczywiście nie przyznałam się do tego, że chodzę na siłownię. Jak chodzę w ubraniach z długim rękawem to nie widać wystających na rękach żył i powiększonych bicepsów. XD Nawet nie chce mi się myśleć co będzie jeśli wymsknie mi się, że chciałabym pochodzić trochę po górach i zdobyć wszystkie najwyższe szczyty w Polsce. No chyba awantura byłaby taka, że tylko trzasnąć drzwiami, wsiąść do auta i nigdy już się nie pokazywać w okolicy.

Dobrze chociaż tyle, że w razie czego ryzykujesz dla swojego dobra, większość musi z rodzicami unikać tematów politycznych, żeby się nie pozabijać xd


Gorzej jak nadejdzie moment jakiejś kontuzji poważniejszej i będzie "a nie mówiłam", no i postaraj się tam też nie umrzeć w jakichś górach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@smierdakow postaram się. Jak tylko wreszcie pogoda pozwoli takiej amatorce jak ja wybrać się bezpiecznie choćby w Góry Stołowe. XD Właściwie to już nabawiłam się kontuzji - nadwyrężyłam sobie ramię, które kiedyś miałam złamane i praktycznie od miesiąca każdy ruch sprawia mi mniejszy lub większy ból. Ale nie przyznałam się do tego. Może w końcu przejdzie?

Byłaś u jakiegoś fizjoterapeuty?


Jak trafisz na odpowiedniego, który umie pogadać o takim sportowym życiu, to przy okazji podbije ci dumę i motywację, bo oni czasem mają takie podejście jak psycholog, zwłaszcza przy dłuższej współpracy. No i przy okazji dowiesz się o 20 innych problemach jakie masz z ciałem :p

Zaloguj się aby komentować