Ponieważ organizator XXXVIII edycji konkursu #nasonety nie zachował tradycji i nie narzeknął, zrobię to zatem za niego: ale dziś gorąco!
Bo faktycznie, gorąc dziś taki, że widzę tylko dwie możliwości: albo można wyjść na zewnątrz i umrzeć albo można też zostać i pisać wiersze. Wybrałem opcję drugą, niemniej jednak to opcja pierwsza zainspirowała mnie do napisania tego co poniżej. A więc, Panowie i Panie, oto:
***
Ostatnie pożegnanie
Ach, jakżeś kilometry pożerał!
Do setki z minuta – ale od zera.
A ileż to wespół żeśmy się nazwiedzali!
Choć i tak było, żeś wziął i nawalił.
A teraz tu stoisz: progi przegniły;
silnik już z nazwy, bowiem bez siły;
zresztą rozrusznik już cię nie rozkręca –
tak moja miłość umiera chłopięca.
A tu list przyszedł, co o potrzebie
że OC zapłacić muszę za ciebie
donosi. I tak to się zdarza już od lat kilku.
A więc żegnaj mi, mój automobilku!
Bo chociaż podle z decyzją się czuję,
to cóż mogę zrobić? Nic. Cię zezłomuję.
***
#zafirewallem
I wpis z utworem di proposta .
