Polska nauka (konkretnie humanistyka, ale tak naprawdę to trzeba by tu jeszcze bardziej uszczegółowić) jest jakaś inna. Czemu tak piszę - oglądam sobie dziś filmik na YT "jak zidentyfikować lukę w badaniach", gość mówi, że lecisz w Google Scholar, wyszukujesz artykuły po słowach kluczowych, wybierasz najbardziej aktualne, a następnie patrzysz co w podsumowaniu napisano o tym jakie badania są jeszcze w tym temacie potrzebne. I już niemal jesteś w domu. Potem jeszcze tylko sprawdzasz, czy ktoś już próbował robić badania w zaproponowanym zakresie. I w tym celu zaglądasz sobie np. na strony "litmaps", "connected papers" czy "ResearchRabbit" i wyszukujesz artykuły, które są powiązane z tymi bazowymi, jakie znalazłeś/łaś w Google Scholar.
LOL, nie, nie w przypadku Polski. XD
A przynajmniej nie w przypadku dyscypliny, w której zdarzyło mi się chcieć działać. Tu nikt nie pisze w konkluzji artykułu jakie dalsze badania byłyby potrzebne. A jeśli pisze, to na odwal się, nawet nie zastanawiając się, czy takie badania miałyby jakikolwiek sens i czy dałoby się je przeprowadzić.
#nauka trochę #heheszki a trochę #zalesie