@maximilianan w każdej jednej firmie jest taki jeden excel, który kręci wszystkim. U mnie kilka lat temu zaczęli robić patologię z powerbi, wszędzie, do wszystkiego, bo daszbordy to takie super i wygodne i łatwe. Taa, łatwe, ustawianie tego to jak leczenie kanałowe zęba wiertarką udarową przez najebanego dentystę podczas trzęsienia ziemi. I tak, to co w praktyce miało być łatwe, przyjemne i ogólnodostępne oczywiście w momencie wdrożenia przestało być ogólnodostępne, bo każde kliknięcie na tym jebanym portalu to czekanie w nieskończoność aż to jebane gówno się zaczyta, albo komunikat, że nie masz dostępu i musisz o niego wnioskować. Efekt? Wszystkie rozsyłane raporty, statystyki i inne tabelaryczne dane dalej latają excelowymi załącznikami w mailach, albo są gdzieś w excelach na projektowych sharepointach. Bo excel bee, ale chujowa szpachla pivota i powerquery już cacy, bo korpo może sprzedawać propagandę sukcesu jakiegoś z dupy nikomu niepotrzebnego zespołu.