Podzielę się z Wami historią mojego samochodu i zabawą z ubezpieczycielem. Wy się pośmiejecie, a może nawet z nudów ktoś napisze coś mądrego, co mi pomoże. Postaram się pisać skrótowo, najwyżej w komentarzach coś dopiszę jak ktoś dopyta.
Co się stało?
Się komuś w nocy 01.01 uderzyło w mój samochód, który stał grzecznie na parkingu pod blokiem. Policja powiadomiona, szukają, cisza, zgłosiłem do ubezpieczyciela zdarzenie.
Samochód uderzony w lewy bok, ewidentnie ktoś cofał zamaszyście, bo rozsypane czerwone plastiki z lamp wstecznych "kogoś". Trafił w drzwi kierowcy, których otworzyć nie mogę, w drzwi pasażera, zastałem samochód z szybami w dole, bo się jakiś mechanizm włączył.
Wartość samochodu na umowie z ubezpieczycielem (zawarta 11.11.2025) to 25 500.
Mam AC -> telefon do warsztatu1 z internetu -> warsztat 1 zabiera samochód 7.01 -> dzwonią za 2-3 dni -> "Panie, na nasze stawki to naprawa 20k, będzie całka, słupek i próg do wymiany, zadzwoń do ubezpieczyciela, niech Ci wskażą warsztat, będzie miał niższe stawki to może naprawią". Widocznie im się nie opłacało tego robić, fair zachowanie.
Robię to co warsztat1 doradził, uniqa wskazuje drugi Warsztat2, samochód tam sobie przejeżdża na lawecie, wyceniają naprawę na około 15k, wysyłają do ubezpieczyciela.
Ubezpieczyciel liczy liczy, naprawa 17,9k jakoś? Nie będę szukał, ale wartość samochodu nagle 25 200 zł i naprawa to 0,71% wartości samochodu, więc całka, bo próg całki to 70%. Ich oferta to płacą mi 10k (wartość auta spadła z 25k do 15k i to wypłacą) i mogą odkupić samochód za 15k (firma wskazana).
Warsztat2 dzwoni do mnie tego samego dnia co ubezpieczyciel dał info o całce, gadamy i wysyła warsztat2 zaktualizowany kosztorys, bo jedną uszczelkę za 400 zł mogą reużyć i wtedy spadniemy poniżej 70% wartości.
Mija czas, mija czas, 30.01 dostaję 10k przelew za szkodę, ale odwołanie nie zostało rozpatrzone xd Dzwonie do uniqa, mówią, że odwołanie jest jest, dostanie pan odpowiedź. A 10k wypłacone jako kwota bezsporna. No i dostałem maila, że AC wypowiedziane, bo całka była, ale reszta ubezpieczenia działa.
Dzwoni do mnie w tym tygodniu Warsztat2 i mówi, że widzi (ja jeszcze NIE widzę nic), że wartość samochodu znowu jest po reklamacji związanej z tą uszczelką (jej brakiem w kosztorysie) przeliczana na 24k z groszami i dalej kwalifikować się to bedzie na całkę.
No niesamowicie komuś zależy, żeby wypłacić 10k i mnie pożegnać, a nie dać 15-17k na naprawdę samochodu.
Warto dodać -> próg i słupek są całe i sprawne, nie trzeba ich wymieniać. Koszty naprawy duże, bo mam AC na oryginalnych częściach. Wszystko zmierza do tego, że za te 10k co dostałem będę się dogadywał prywatnie z warsztatem, żeby naprawili "jakkolwiek-na zamiennikach" i będę jeździł dalej, bo takie pieniądze nie kupię samochodu.
Plan? Czekam na informację o odwołaniu, bo nic nie mam jeszcze.
#samochody #ubezpieczenie #wypadek