
Artykuł opisuje prowokację dziennikarską, pokazującą kulisy działania ruskich rekruterów.
Używający nicku Joker rosyjskojęzyczny rekruter początkowo chciał zlecić dziennikarzowi podpalanie samochodów z ukraińskimi tablicami rejestracyjnymi w Warszawie. Taką „pracę” wyceniał przy tym na 1000 dolarów od samochodu.
Nasz redakcyjny kolega odmówił, stwierdzając że chciałby wykonać „salwę na pożegnanie” z Polską – przekonał werbownika, że musi opuścić kraj w ciągu tygodnia z powodu wygaśnięcia zezwolenia na pobyt.
W odpowiedzi najpierw otrzymał propozycję wykrycia w Warszawie fabryki produkującej drony na potrzeby Ukrainy. Gdy poprosił o znany już adres i zadeklarował gotowość do popełnienia aktu dywersji, otrzymał zlecenie na podpalenie zakładów Flytronic w Gliwicach.
#polska #rosja #ukraina #bialorus #wojna
