Pijcie ze mną kompot!! Niva powrociła cała, zdrowa i bez awarii, po drodze zaliczyła 3 usterki, w postaci wypadniętej spreżyny na Kłominie po zachaczeniu konaru zatopionego w błocie. Urwanego przewodu od zasilania komputera od gazu w Policach a właściwie za gdy tylko przekroczyła niemiecką granicę. Wyłamanej klamki od strony pasażera na MRU. Klamka działa tylko trzeba delikatnie bo wylata z uchwytu. Wczoraj i dziś rano zaczęło jej być ciężko na górkach i mocno się grzała ale winą okazało się być złe paliwo, na benie szła jak wsciekła, po zużyciu jakichś 20 litrów LPG dolalem na innej stacji i wszystko wróciło do normy. W tym roku miała być mniejsza wyprawa niż w zeszłym, ale zachaczyłem jeszcze o Bieszczady a potem wracałem przez Beskidy więc finalnie wyszło około 3500km. W ciagu 19 dni podróży tylko 2 dni deszczowe. Najbardziej zadowolony z powrotu ladacznicy jest kot, choć na mnie się chyba obraził , że go nie zabrałem. Jutro na 6 do roboty.
#nivaznegdziedroga
#podrozujzhejto




